Kilku brytyjskich piłkarzy w ostatni weekend pewnie miało dylemat, na ślub którego kolegi się wybrać. Bo odbyły się aż cztery. Najbardziej wystawny był ślub Terry'ego z Toni Poole. Bawił na nim sam właściciel Chelsea Londyn, rosyjski milioner Roman Abramowicz. Miesiąc miodowy małżonkowie spędzą zresztą na jego jachcie.

Jeśli ktoś liczył na dobre jedzenie, powinien był się wybrać na wesele Stevena Gerrarda i Alex Curran, gdzie sam tort kosztował 30 tysięcy funtów. Z kolei atrakcją po ślubie Gary'ego Nevilla z Emmą Hadfield był David Beckham. Co prawda, nie pojawił się osobiście, bo grał w meczu ligowym, ale połączył się z nowożeńcami za pomocą kamery.

O największym pechu może mówić Michael Carrick. Na jego wesele po ślubie z Lisą Roughead zabrakło już gości, którzy bawili na trzech pozostałych imprezach. Piłkarz zmuszony był przenieść zabawę na następny dzień.