Powstanie Trybunału jako wyższej instancji Wydziału Dyscypliny, który zaczął skutecznie zwalczać zjawiska korupcyjne, zostało przyjęte z mieszanymi uczuciami we wrocławskiej prokuraturze prowadzącej śledztwo w sprawie łapówkarstwa w polskiej piłce. Świadomość, że decyzje Wydziału Dyscypliny PZPN, z którym prokuratorom dobrze układała się współpraca, będą mogły być weryfikowane i zmieniane przez inny organ związkowy, nie wzbudza entuzjazmu wśród śledczych z Wrocławia.

Trudno się zresztą dziwić podejrzliwości prokuratury. Nazwiska osób, które wchodzą w skład Trybunału Piłkarskiego, musiały wzbudzić co najmniej niepokój oskarżycieli z Wrocławia prowadzących postępowanie w sprawie korupcji. To przecież w większości ludzie z poprzedniego Wydziału Dyscypliny, z którym prokuratorzy stanowczo odmawiali współpracy. Powodem niechęci śledczych było przeświadczenie, że te wszystkie osoby nie robią zbyt wiele, żeby eliminować i karać zachowania korupcyjne w naszym futbolu.

W prokuraturze obawiają się, że teraz znowu PZPN będzie się z nimi bawił w kotka i myszkę i próbował rozmyć działania wymierzone w patologie polskiej piłki. Teraz większość członków byłego Wydziału Dyscypliny zasiadła w Trybunale Piłkarskim i dzisiaj będzie orzekać w sprawie zasadności kar nałożonych na Arkę Gdynia, Górnika Łęczna i pozostałe kluby z pierwszej transzy zespołów zamieszanych w aferę korupcyjną. Mając na uwadze wcześniejsze doświadczenia, we Wrocławiu nie ukrywają, że do nowego gremium nie mają zaufania. To właśnie z tego powodu prokuratura wycofała się na razie z obietnicy przekazania drugiej transzy klubów zamieszanych w aferę korupcyjną w naszym futbolu.

Dzisiejsza decyzja to tak naprawdę wielki test wiarygodności dla Trybunału Piłkarskiego. Jeżeli kary nałożone przez Wydział Dyscypliny zostaną złagodzone, prokuratura wycofa się ze wszelkiej współpracy z PZPN. To będzie dla niej sygnał, że w związku nic się nie zmieniło i nie ma woli zwalczania korupcji, a nowy organ powstał po to, żeby w tej walce przeszkadzać, a nie pomagać. Jeśli to się potwierdzi, prokuratura będzie działała już tylko na własną rękę, bez oglądania się na PZPN.

Na dalszą współpracę ze związkiem wpływ będzie miało też to, co stanie się z obecnym Wydziałem Dyscypliny po wyborach nowych władz piłkarskiej centrali. Wiadomo, że automatycznie wygaśnie wtedy mandat członkom Wydziału i trzeba będzie wybierać nowych. We Wrocławiu chcieliby, żeby po wyborach WD PZPN tworzyli ci sami ludzie co obecnie. To dla prokuratury będzie gwarancja, że przekazywanie jakichkolwiek materiałów do związku ma sens - pisze DZIENNIK.

Wyroki Wydziału Dyscypliny PZPN:
12 kwietnia 2007 roku Wydział Dyscypliny PZPN wydał wyroki na kluby zamieszane w aferę korupcyjną w naszej piłce. Arka Gdynia została zdegradowana do II ligi, kolejny sezon rozpocznie z 5 punktami ujemnymi i musi zapłacić karę pieniężną w wysokości 200 tysięcy złotych. Górnik Łęczna został zdegradowany do trzeciej ligi, zapłaci 270 tysięcy złotych i otrzymał 10 ujemnych punktów na starcie przyszłego sezonu.

Drugoligowy Górnik Polkowice został zdegradowany z II do III ligi z 10 ujemnymi punktami oraz 50 tysiącami kary finansowej. KSZO Ostrowiec Świętokrzyski również zagra w niższej klasie rozgrywkowej, zapłaci 50 tysięcy kary oraz zacznie sezon z 6 ujemnymi punktami. Najłagodniej potraktowano Podbeskidzie Bielsko-Biała, które pozostanie w drugiej lidze, zapłaci 50 tysięcy grzywny i rozpocznie rozgrywki z 6 ujemnymi punktami.