W tarapatach znajdą się Cracovia, Pogoń Szczecin, Zagłębie Lubin i Zagłębie Sosnowiec. Mogą nawet wylecieć z Orange Ekstrklasy. Wszystkim czterem grozi degradacja do niższej klasy rozgrywkowej. Do startu nowego sezonu zostały trzy tygodnie i nie ma szans, żeby zdążyć z orzeczeniami o karach. A karami będą zapewne degradacje - pisze "Fakt".

Rozpoczynanie rozgrywek w momencie, kiedy tak naprawdę nie wiadomo, czy za chwilę nie wylecą z ligi kolejne zespoły, nie ma sensu. Najpierw trzeba uporządkować polską piłkę. Trzeba zaczekać, aż Wydział Dyscypliny PZPN rozprawi się z klubami podejrzanymi o handlowanie meczami.

Tym bardziej że pierwsze dokumenty z klubami z drugiej puli mają trafić do wydziału już w najbliższych dniach. Najbardziej przejrzysta jest sytuacja z Zagłębiem Sosnowiec, gdzie prokuratura już zakończyła gromadzenie materiału dowodowego i to właśnie od tego klubu rozpocznie się rozpatrywanie drugiej transzy.

Dowody mają być tak samo jednoznaczne, jak w przypadku pierwszej grupy ukaranych klubów (Arka Gdynia, Górnik Łęczna, Górnik Polkowice, KSZO Ostrowiec, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Zawisza Bydgoszcz). Dlatego Cracovii i obu Zagłębiom grozi degradacja z ekstraklasy, a Pogoni z drugiej ligi.

W przypadku Zagłębia Lubin, które jest aktualnym mistrzem Polski, istnieje także groźba wykluczenia z rozgrywek Ligi Mistrzów, jeżeli zostanie wobec tego klubu wszczęte postępowanie dyscyplinarne w sprawie działań korupcyjnych. UEFA już wysyła nieoficjalne sygnały, że w takim przypadku także będzie musiała podjąć jakieś decyzje. W europejskiej organizacji piłkarskiej przykładają dużą uwagę do walki z korupcją i mogą nie tolerować drużyny zamieszanej w tego typu skandal.

Wiadomo, że WD PZPN nie zdąży z rozpatrzeniem wszystkich spraw przed startem nowego sezonu. Ukaranym klubom przysługuje odwołanie od decyzji wydziału do wyższej instancji, czyli Najwyższego Trybunału Piłkarskiego. To znowu pochłonie trochę czasu i odwlecze ostateczny werdykt. A gra w warunkach, w których aż trzy kluby mogą zostać w każdej chwili wyrzucone z ekstraklasy, traci sens. Bo znowu będziemy mieli sytuację, że tabelę ligi będzie się ustalać w gabinetach, a nie na boisku.

Do tego nie można dopuścić, bo kibice odwrócą się od takiej ligi, w której zasady gry zmieniają się z tygodnia na tydzień. Dlatego zawieszenie rozgrywek do czasu zakończenia postępowania w sprawie afery korupcyjnej jest najlepszym wyjściem. To decyzja drastyczna, ale w tej sytuacji nie ma innego wyjścia. Trzeba raz na zawsze posprzątać bałagan, w którym od lat tkwi polska piłka - proponuje "Fakt".

Jak najszybciej muszą się odbyć wybory nowych władz, do których wejdą nowi ludzie z zewnątrz, nie skażeni układami, jakie wciąż jeszcze trawią nasz futbol. Potrzebny jest od zaraz nowy prezes PZPN, bo Michał Listkiewicz jest odpowiedzialny za degenerację środowiska piłkarskiego i ciche przyzwolenie na korupcję.

On i działacze PZPN doprowadzili do tego, że dzisiaj musimy uciekać się do drastycznych metod, żeby oczyścić piłkę z oszustów i krętaczy, z którymi przez lata bratał się "Listek". Dopiero z nowym kierownictwem związku i wyczyszczoną z zamieszanych w korupcję klubów ligą, możemy rozpoczynać sezon. Tak żeby od początku do końca obowiązywały takie same zasady dla wszystkich, a nie trzeba było martwić się w trakcie rozgrywek, co zrobić z zespołami, które zostaną wykluczone za działania korupcyjne.