Daniele Tognaccini został wysłany przez Silvio Berlusconiego w misji specjalnej - ma sprawić, aby Ronaldo przyjechał na zgrupowanie Milanu, które zaczyna się za trzy tygodnie, w świetnej formie, chudy jak nigdy.

W tym celu codziennie zagania Brazylijczyka do dwugodzinnego biegania po piasku. Trening uzupełnia godzinna jazda na specjalnym rowerze. Zajęcia rozpoczynają się o 14.30, kończą o 18.00. Dopiero wieczorem Ronaldo ma wakacje, ale nie może ani pić alkoholu, ani nadwerężać nóg na parkiecie. Odgórne zalecenie. Poza tym Brazylijczyk otrzymał od klubowego dietetyka dokładny spis potraw, jakie jeść musi (głównie sałaty), a jakich nie może. Za nadzór nad dietą odpowiedzialny jest osobisty fizjolog gwiazdora, Bruno Mazziotti.

Ronaldo zgadza się na wszystko. Twierdzi, że ma dosyć ciągłego posądzania go przez media o otyłość. I nie chce już słuchać prezydenta Brazylii martwiącego się jego nadwagą. "Będę szybszy i zgrabniejszy niż kiedykolwiek. Za miesiąc mnie nie poznacie" - powiedział napastnik Milanu.

Ronaldo już się zmienia. Wydoroślał, dojrzał, nabrał ogłady. Zmienił fryzurę (chyba jeszcze nigdy nie miał tylu włosów na głowie), założył okulary. W czerwcu na wakacje do Nowego Jorku i na Bora Bora poleciał ze swoją najnowszą narzeczoną Marią Beatriz, długoletnią przyjaciółką Nelsinho, syna mistrza świata F1 Nelsona Piqueta. Do Rio de Janeiro zabrał także swojego syna, 7-letniego Ronalda. Na plaży w Barra de Tijuca pod Rio puszczał latawce. Żaden dziennikarz nie zasugerował, że piłkarz ma nadwagę. Wszyscy podziwiali nowego Ronaldo.