Nowy właściciel sosnowieckiego zespołu Krzysztof Szatan wziął sobie do serca publikację w "Fakcie", w której przedstawiliśmy odezwę Wydziału Dyscypliny, nawołującą kluby do odsunięcia ludzi zamieszanych w korupcję. W zamian za to oraz dobrowolne poddanie się karze mogą liczyć na łagodniejsze traktowanie i uniknięcie karnej degradacji za ustawianie spotkań.

"Chcemy być wiarygodnym klubem i z korupcją nie chcemy mieć nic wspólnego" - zapewnia właściciel Zagłębia. To dlatego wczoraj drużynę, przebywającą na zgrupowaniu w Dzierżoniowie, opuścił Marcin L., który ma zarzut wręczania łapówek sędziom piłkarskim. W sierpniu poprzedniego roku policja zatrzymała tego piłkarza Zagłębia i jego byłych kolegów klubowych: Mariusza U. i Łukasza A.

Czwarty zamieszany w korupcyjny proceder zawodnik tego klubu, Wojciech M., sam się zgłosił do prokuratury. "Właśnie jadę rozwiązać kontrakt z Zagłębiem. Odchodzę z klubu, ale nie, jak ktoś napisał, z powodów finansowych. Nie chcę mówić o tym, dlaczego tak się stao. Uznaliśmy, że tak będzie najlepiej i nie będziemy tego komentować" - mówi piłkarz, który do wczoraj był kapitanem zespołu.

"To wyraźny gest dobrej woli ze strony klubu z Sosnowca. Nas cieszy, kiedy każda z osób zamieszanych w ustawianie spotkań zostaje usunięta z drużyny" - mówi "Faktowi" Michał Tomczak, przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN.

Klub z Sosnowca zostanie ukarany za korupcję nie wcześniej niż za kilkanaście dni, kiedy prokuratura przekaże do Wydziału Dyscypliny drugą transzę materiałów dowodowych.