"Jestem w stałym kontakcie z prezesem Crveny Zvezdy, Dejanem Stojkoviciem. W grudniu wejdzie w życie klauzula odstępnego w kontrakcie Bronowickiego z
Legią, więc dla warszawskiego klubu jest to ostatnia okazja, aby na tym piłkarzu zarobić większe pieniądze" - mówi DZIENNIKOWI menedżer Bronowickiego, Mariusz
Piekarski. Ale zaznacza - "Transfer do Crveny nie jest przesądzony, bo w ostatniej chwili pojawiła się inna, bardzo ciekawa dla Grześka opcja. Na ten temat nic jednak mówić nie mogę. Więcej wiadomo będzie w piątek".

Nie można więc być pewnym do jakiego klubu odejdzie Bronowicki, ale szanse na jego pozostanie na Łazienkowskiej są minimalne. Będzie piątym piłkarzem z podstawowego składu, który odejdzie latem: po Łukaszu Fabiańskim, Dawidzie Janczyku, Piotrze Włodarczyku i Łukaszu Surmie. Do klubowej kasy łącznie
wpłynie więc blisko dziewięć milionów euro.

To transferowy rekord polskiej ligi. Co ciekawe, kiedy już kontrakt z Crveną Zvezdą zostanie podpisany, 25-letni Bronowicki będzie drugim obrońcą reprezentacji Polski, który w ostatnim czasie wybrał nietypowy kierunek. Tydzień temu piłkarzem rumuńskiej Steauy Bukareszt został Paweł Golański. "Nie odmawia się klubowi, który w
przeszłości zdobył Puchar Europy" - tłumaczył Golański. Legionista może powtórzyć jego słowa, bo Crvena Zvezda zdobyła to trofeum w 1991 roku, na dodatek zgarniając później Puchar Interkontynentalny.