Jak informuje dziennik "Marca", za Dudkiem przemawiał fakt, że jest doświadczony w Europie, żądny trofeów i tani. W rankingu nowego trenera Realu Bernda Schustera wyprzedził Włocha Francesco Toldo i Argentyńczyka Roberto Abbondanzierima, którzy także byli brani pod uwagę jako zmiennicy pierwszego bramkarza, Ikera Casillasa. Za nich trzeba było jednak płacić - pisze DZIENNIK.

Niepoślednią rolę w sukcesie byłego bramkarza reprezentacji odegrał Leo Beenhakker, który kiedyś był trenerem Realu i wciąż ma w tym klubie znaczące wpływy. Menedżer piłkarza Jan de Zeeuw nadal oficjalnie próbuje zmylić trop, bo został zobowiązany, aby przed oficjalną prezentacją nie zdradzać szczegółów transakcji.

"Byliśmy w Madrycie, to prawda" - mówił nam De Zeeuw. "W stolicy Hiszpanii spotkaliśmy się jednak z przedstawicielami kilku klubów. Na dzień dobry odrzuciliśmy tę z Betisu Sewilla i dopiero wtedy ściągnięto tam za trzy miliony Ricardo ze Sportingu Lizbona. Wciąż mamy gotowe do podpisu trzy umowy. Oprócz tej z Realu także z Hiszpanii i Portugalii, z klubów, które nie były wymieniane przez media. Byłoby niekulturalnie, gdybym już teraz, zanim im odpowiemy" - informował o decyzji Jurka.

"Mój podopieczny pojechał do domu do Rybnika, aby skonsultować decyzję z rodziną. Ja jestem w Finlandii i załatwiam formalności związane z meczem reprezentacji Polski w Helsinkach. W sobotę spotykamy się w Warszawie i lecimy do miejsca, w którym zagra Jurek. W niedzielę wszystko będzie jasne" - dodał menedżer.

Jednak dzień wcześniej Holender, zdradził w euforii, że udało mu się w rozmowach z nowym klubem Dudka uzyskać więcej niż się spodziewał. Jak dowiedział się DZIENNIK - chodziło o długość umowy. Poprzedni trener Realu Fabio Capello, który wymyślił transfer Polaka, chciał z nim podpisać umowę na rok z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Bernd Schuster razem z dyrektorem sportowym Predragiem Mijatoviciem zaproponowali jeszcze lepszą wersję. Dwa lata plus możliwość prolongaty o rok.

Teoretycznie w stolicy Hiszpanii Polak nie będzie zarabiał tak dużo jak w Liverpoolu - gdzie miał blisko 35 tys. funtów tygodniówki, ale praktycznie może przebić tę kwotę. "Królewscy" płacą ogromne nagrody za trofea, które zdobędzie drużyna. Za mistrzostwo Hiszpanii każdy z piłkarzy dostaje 500 tysięcy euro. A do wzięcia jest także premia za Puchar Króla i Puchar Europy, o które drużyna Schustera też będzie walczyć.

Według madryckiego dziennika "As" Dudek i jego menedżer żądali 1,5 miliona euro za złożenie podpisu pod transferem w trakcie negocjacji z Recreativo Huelva. Biorąc pod uwagę, że za Dudka nie trzeba nic płacić Liverpoolowi, taka suma dla Realu była łatwa do przyjęcia. Najprawdopodobniej zatem na przenosinach do Madrytu Polak finansowo nie straci nic.

"W związku z dzisiejszymi doniesieniami hiszpańskiej prasy, chciałbym oświadczyć, że w kwestii mojego transferu nic jeszcze nie jest przesądzone. W najbliższych dniach wszystko się wyjaśni" - na swojej stronie internetowej Jerzy Dudek asekurował się podobnie jak jego menedżer.

Wyjątkowo rzadko się jednak zdarza, aby gazeta, która zajmuje się niemal wyłącznie Realem - "Marca" - myliła się w doniesieniach transferowych. Polak jest czwartym nowym zawodnikiem ściągniętym do Realu przez Bernda Schustera. Po Niemcu Metzelderze (Borussia Dortmund), Argentyńczyku Savioli (Barcelona) i Brazylijczyku Pepe (FC Porto).