Transfer z Legii do Zagłębia Lubin to dla pana awans czy degradacja?
Zależy jak na to patrzeć. Z jeden strony awans, bo przecież przeszedłem z trzeciej drużyny w ekstraklasie do mistrza. Z drugiej dla większości polskich piłkarzy gra w Legii jest szczytem marzeń, a wszystkie inne kluby są po prostu niżej. Legię się kocha albo nienawidzi. Nie można jednak zapominać, że mnie z tej Legii wyrzucili i to już drugi raz w ostatnim czasie.

Wie pan dlaczego?
Dyrektor Mirosław Trzeciak powiedział, że z powodów pozasportowych.

Czyli jakich konkretnie?
Też chciałbym wiedzieć. Z powodów sportowych to nie byłoby możliwe, bo przecież byłem najlepszym strzelcem zespołu. Jak tak dobrze policzyć zdobyłem dla Legii z sześćdziesiąt goli.

Może prowadził pan zbyt rozrywkowy tryb życia...
Gdyby mnie na czymś złapali, wylaliby dyscyplinarnie. A jednak się nie udało.

Nie balował pan w Warszawie?
Zależy co pan rozumie przez to słowo. Jeśli chodzi o dyskoteki, to wszyscy wiedzą, że nie chodzę. Nawet nie umiem tańczyć. A jak pan myśli o tym, że czasem poszedłem z żoną i kolegami na kolację, to ok. Jestem rozrywkowy. Złożyłem zresztą zapytanie na piśmie dlaczego odsunięto mnie od zespołu i nie dostałem odpowiedzi. Ale jak mnie ktoś nie chce, to nie będę się o nic prosić. Dobrze mi teraz w Lubinie.

Teraz może pan już powiedzieć śmiało. Legia była podzielona na Brazylijczyków i resztę?
Była, była. Przecież to było widać nawet w ostatnim meczu sezonu z Zagłębiem Lubin.

Nowy trener Jan Urban podobno pogodził zwaśnione strony i teraz po odejściu pana i Surmy wszystko jest w porządku.
Jeśli Urbanowi się udało, to naprawdę duża rzecz. Jestem pod wrażeniem. To musi być bardzo dobry trener, skoro walczyły o niego takie kluby jak Wisła i Legia.

Widział pan występ swoich byłych kolegów w Wilnie?
Szczerze mówiąc tylko występ kibiców w przerwie. Można było go oglądać na wielu kanałach telewizyjnych. Ja na przykład widziałem to w CNN. Nie chcę się wypowiadać o grze moich byłych kolegów. Nie wypada. Poza tym ja jestem taki, że nigdy nie cieszę się z cudzych nieszczęść.

Jak pan ocenia politykę transferową nowego dyrektora sportowego Mirosława Trzeciaka?
Na razie tylko pozbywa się zawodników. Jeżeli ten sposób działania ma zagwarantować zbudowanie wielkiej Legii, to rzeczywiście działa skutecznie. Na transferach Janczyka, Fabiańskiego, Włodarczyka czy Surmy Legia zarobiła naprawdę sporo.

Jak to się stało, że CSKA Moskwa zapłacił za Janczyka, który nie mieścił się w składzie słabej Legii, aż 4,2 mln euro?
Duże imprezy niesamowicie promują. Dawid podpisał ten kontrakt dzięki dobrej grze w kilku meczach w mistrzostwach świata U-20 w Kanadzie. Gdyby nawet w
polskiej lidze strzelił 15 goli, nikt nie dałby za niego takiej sumy. Jeśli to jest prawda, że Grosicki i Korzym odmówili gry w reprezentacji, bo tak im doradził ktoś w Legii, to byłaby kolejna ogromna porażka tego klubu.

Jak się panu trenuje u polskiego Mourinho, czyli Czesława Michniewicza?
Super. To naprawdę fajny gość. Z Lubina mam blisko do rodzinnego Wałbrzycha, czyli to kolejny atut transferu do Zagłębia.

Ma pan zastąpić w drużynie młodego Łukasza Piszczka, który dobrze spisywał się w zeszłym sezonie. Podoła pan wyzwaniu?
Niech pan nie przesadza z tym wyzwaniem. A co on wielkiego zagrał? Strzelił raptem jednego gola w lidze więcej ode mnie. Ja naprawdę potrafię strzelać gole. Wszyscy zachwycają się Piotrkiem Reissem, który strzelił setnego gola w lidze, a mnie do tej setki brakuje raptem dziesięciu bramek. I jestem o pięć lat młodszy. W tym sezonie setka musi pęknąć, a jak będę w wieku Piotrka, to będę miał tych goli przynajmniej 150.

Reprezentacja?
Wcale nie tak dawno wychodziłem na mecze eliminacji mistrzostw świata w pierwszym składzie... Zamierzam jeszcze o tę kadrę powalczyć.