"Szefowie mojego klubu zwrócili uwagę na Króla trzy lata temu. Od tego czasu jest on bacznie obserwowany" - przyznaje Włodzimierz Smolarek, trener juniorów holenderskiego zespołu.

20-latek nie za bardzo chce już grać w drugiej drużynie "Królewskich", która spadła do III ligi. "Ciężko rozwijać się na tym poziomie. Na występy w pierwszym zespole nie mam szans i nie wykluczam, że zmienię miejsce pracy" - mówił Król w czerwcu DZIENNIKOWI.

Później - na zgrupowaniu kadry U-20 we Włocławku - piłkarz długo rozmawiał z selekcjonerem Leo Beenhakkerem. Holender wspomniał mu m.in o tym, że słyszał o poważnym zainteresowaniu Feyenoordu.

"Przyjście Króla do Rotterdamu jest możliwe. Po transferze reprezentanta Holandii Tima de Clera z AZ Alkmaar szefostwo szuka zdolnego, młodego zawodnika, który byłby jego zmiennikiem" - potwierdza Maarten Wijffels z gazety "Algemeen Dagblad". I dodaje - "Nie bez znaczenia jest też fakt, że Feyenoord prowadzi miłośnik polskich piłkarzy, Bert van Marwijk, który wypromował przecież Euzebiusza Smolarka".

"Krzysiek z jednego powodu jest smakowitym kąskiem dla wielu klubów: dobrze gra lewą nogą, a takich zawodników jest w Europie naprawdę niewielu" - ocenia Michał Globisz. Selekcjoner kadry U-20 uważa jednak, że Król musi jeszcze sporo pracować, by grać na poziomie Feyenoordu.

"Prawa noga służy mu głównie do podpierania. Poza tym ten chłopak na boisku za łatwo daje się ponieść emocjom, czego przykład mieliśmy w meczu z Brazylią, w którym obejrzał czerwoną kartkę za głupi faul. Ale mimo wszystko, to spory talent. Bardzo dobrze włącza się do akcji ofensywnych, potrafi precyzyjnie dośrodkować" - mówi Globisz.

Jeśli Król rzeczywiście przejdzie do Holandii, będzie zawodnikiem najmocniejszego Feyenoordu od lat. Po tym, jak w ostatnim sezonie drużyna zajęła odległe, siódme miejsce, prezes Dick van Well dokonał kilku spektakularnych transferów. Sprowadził między innymi Giovanniego van Bronckhorsta z Barcelony, Kevina Hoflanda z Wolfsburga i Roya Maakaya z Bayernu Monachium.