To kolejny skandal kompromitujący Polski Związek Piłki Nożnej. O tym, kto zagra w Orange Ekstraklasie, decyduje przedstawiciel zdegradowanej w maju do II ligi Wisły Płock. Jan Franke jest obecnie zatrudniony w płockim klubie jako trener drużyn młodzieżowych, ale w poprzednich latach był działaczem zajmującym się sprawami pierwszego zespołu - donosi "Fakt".

Po zakończeniu poprzedniego sezonu kibice Wisły Płock mogli być spokojni o przyszłość i byt swojej drużyny. Regulamin rozgrywek ligowych mówił bowiem, że jeśli któryś z beniaminków pierwszej ligi nie otrzyma licencji, to w jego miejsce w ekstraklasie zagra najwyżej sklasyfikowany spadkowicz, czyli "Nafciarze". Który to z beniaminków ekstraklasy nie dostanie zgody na grę w Orange Ekstraklasie, dla płocczan nie miało znaczenia. Byle tylko ich drużyna mogła pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Miał o to zadbać Jan Franke, jeden z członków Komisji Odwoławczej ds. Licencji PZPN. To trener juniorów Wisły Płock, ale także wpływowy działacz Mazowieckiego
Związku Piłki Nożnej. W latach 80. Franke prowadził nawet krótko pierwszą drużynę z Płocka, zaś w następnej dekadzie był kierownikiem zespołu ówczesnej Petrochemii.

Obecność Frankego w komisji odwoławczej to niebywały skandal, zważywszy na fakt, że Ruch Chorzów w pierwszej instancji nie dostał licencji za brak uchwały akcjonariuszy sportowej spółki o woli dalszego finansowania Ruchu, a gdy ten brak uzupełniono, Franke i spółka wyciągnęli jak królika z kapelusza zarzut rzekomo niespłaconych długów. Działacze chorzowskiego klubu przedstawili dowody, że w dokumentacji przedstawionej komisji był błąd popełniony przez klubowego urzędnika.

Ponowne wyliczenie zadłużenia wykazało, że Ruch SSA spłacił już 88 procent wierzytelności z poprzednich lat, na dodatek zrobił to według ustaleń poczynionych w... PZPN. Sytuacja zrobiła się idiotyczna, a przez to niebezpieczna, bo przyciśnięci do muru chorzowianie zaczęli straszyć arbitrażem UEFA. Do akcji włączył się więc wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator, zapowiadając, że chociaż werdykt Komisji Odwoławczej ds. Licencji jest ostateczny, to jednak należałoby znaleźć jakiś sposób, żeby raz jeszcze rozpatrzyć wniosek Ruchu Chorzów.

"We wniosku licencyjnym <znaleziono> błąd, który ponoć pozwala na ponowne rozpatrzenie sprawy na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego" - mówi "Faktowi" nasz informator z PZPN. Intryga, mająca spowodować przywrócenie Wisły Płock do ekstraklasy, ma szanse powodzenia. Z prokuratury dotarły do PZPN
dokumenty potwierdzające udział Zagłębia Sosnowiec w aferze korupcyjnej.

Dla Jana Frankego i spółki nie ma wszak znaczenia, który klub odpadnie z wyścigu o ekstraklasę, byleby "Nafciarze" na tym skorzystali.