Wprawdzie to tylko mecz towarzyski, ale wynik musi robić wrażenie. Tym bardziej, że wicemistrzowie i zdobywcy Pucharu Włoch zagrali w najsilniejszym składzie. Na boisku w Dortmundzie pojawiły się takie gwiazdy jak Totti, Mancini, Chivu czy De Rossi. Jednak ich wszystkich przyćmił Błaszczykowski. Polak szalał po całej murawie. To on otworzył wynik spotkania w 15. minucie. Kwadrans później tak dograł piłkę do Argentyńczyka Diego Klimowicza, że temu nie pozostało nic innego jak podwyższenie rezultatu na 2:0.

Piłkarze Romy nie wiedzieli co się dzieje. Zanosiło się powtórkę z Manchesteru, kiedy to United upokorzyli Rzymian w Lidze Mistrzów, strzelając im siedem goli. Na szczęście dla gości skończyło się na "tylko" 4:0 dla Borussii. W drugiej połowie dwie bramki dla gospodarzy zdobył Paragwajczyk Nelson Valdez.

Spotkanie na Signal Iduna Park obejrzało 40 tysięcy widzów, którzy po meczu zgotowali piłkarzom owację na stojąco. Fani Borussii na pewno długo będą mieli w pamięci występ Błaszczykowskiego, który był bez wątpienia bohaterem niedzielnego zwycięstwa. W barwach gospodarzy zagrał też Euzebiusz Smolarek, jednak niczym szczególnym się nie wyróżnił.