Co się z panem działo, dlaczego zniknął pan przed wyjazdem na mecze eliminacyjne do Azerbejdżanu i Armenii?
Byłem chory i do tego miałem problemy osobiste. Przedstawiłem zwolnienie lekarskie. Zresztą do tej pory jestem na zwolnieniu, które kończy mi się 31 lipca.

Kilka dni po jego przedstawieniu zagrał pan w meczu towarzyskim na lodowcu w Austrii i jeszcze strzelił pan gola.
To było spotkanie promujące mistrzostwa w Austrii i Szwajcarii. Nawet nie sądziłem, że trzeba będzie tam przebrać się w strój piłkarski. Okazało się, że był mecz trwający dwa razy po 5 minut na boisku mającym kilka metrów kwadratowych. Nawet 90-latek mógłby tam zagrać. Od dawna miałem zaproszenie od Michaela Laudrupa i jak poczułem się lepiej, to pojechałem. Długo zastanawiałem się, czy mam to zrobić. Ostatecznie przekonały mnie te świństwa, które na mój temat ukazywały się w gazetach. Teraz przyznaję się, że może to nie był odpowiedni moment.

Chciał pan pokazać, że nie leży w szpitalu na odwyku?
Ludzie kochani, przecież gdybym był takim pijakiem i alkoholikiem, jakiego ze mnie zrobiono, ktoś by to zauważył w reprezentacji albo wcześniej w reprezentacji młodzieżowej. Zrobiono mi jakieś zdjęcie w samochodzie i zbudowano całą historię. Dlaczego nikt nie zadał sobie trudu, aby pojechać do szpitala i sprawdzić, na jakim oddziale przebywam, jakie zabiegi przechodziłem, u jakich lekarzy. Doktora Grzywocz zaaplikował mi rezonans magnetyczny, brałem zastrzyki od Stasia Machowskiego, zabiegi u pana Somowa. Do tego cztery tygodnie rehabilitacji. W dokumentacji są wszystkie daty, godziny. Można to sprawdzić.

Pana partnerka Ewa Domżała udzieliła wywiadu, w którym, jak się wydaje, rozwiała wszystkie wątpliwości i pogrąża pana.
Ewa Domżała w tamtym czasie była w takim stanie, że nie powinna udzielać wywiadów. Problemy, o których szczegółowo nie chcę mówić, dotknęły nas obojga. Oboje z tego wychodzimy. Zdarzają się czasem takie momenty, że człowiek nie może w stu procentach uczestniczyć w życiu publicznym. Czy to jest powód, aby kogoś kopać? Mnie się wydaje, że sytuacja taka jest do wybaczenia.

Co pan robił podczas poniedziałkowego zjazdu trenerów w Novotelu?
Przedstawiłem w PZPN zwolnienie i tam poproszono mnie, abym poszedł na zjazd, jeśli mogę. Przecież wciąż jestem pracownikiem PZPN, nikt mnie nie zwolnił.

Wiemy, że rozmawiał pan z Leo Beenhakkerem.
Zna moją sytuację. Mój powrót do kadry zależy od kilku rzeczy. Od decyzji selekcjonera, od mojego zdrowia, od PZPN. Naprawdę nie mam pojęcia, jak to wszystko się skończy. Na pewno niebawem będą rozmowy na ten temat.

Jest pan gotowy, żeby wrócić?
Na pewno bardzo bym chciał.