Sosnowiecki klub złoży w czwartek na posiedzeniu Wydziału Dyscypliny PZPN wniosek o dobrowolne poddanie się karze i dzięki temu uniknie surowszego wyroku. Zagłębie wystąpi w ekstraklasie, ale tak naprawdę będzie walczyło o to, żeby w przyszłym sezonie spaść tylko do drugiej ligi, a nie do trzeciej. Bo jeśli w najbliższych rozgrywkach sosnowiczanie zajmą miejsce spadkowe, to po karnej degradacji kolejny sezon rozpoczną właśnie na trzecim froncie.

"Z naszych ustaleń wynika, że Wydział Dyscypliny PZPN chce nam wlepić sześć punktów ujemnych, ale my będziemy chcieli trochę zmniejszyć tę liczbę kosztem wyższej kary finansowej" - mówi DZIENNIKOWI anonimowo jeden z działaczy Zagłębia.

Kara finansowa dla sosnowieckiego klubu została ustalona na 30 tysięcy złotych. Ale w związku z tym, że Zagłębie nie będzie zaprzeczać faktom, Wydział Dyscypliny PZPN jest skłonny zaakceptować propozycję zwiększenia tej kwoty w zamian za zredukowanie ujemnych punktów.

Skala działań korupcyjnych Zagłębia była duża, ale Wydział Dyscypliny przy wyznaczaniu kary wziął także pod uwagę postawę nowego właściciela sosnowieckiego zespołu. Krzysztof Szatan nie tylko wyrzucił z klubu wszystkie osoby mające związek z aferą korupcyjną, ale także rozumie konieczność ukarania Zagłębia za niecne czyny z przeszłości. "Kara była nie do uniknięcia. W tych okolicznościach jesteśmy zadowoleni, że będziemy mogli zagrać w ekstraklasie i że dopiero w kolejnym sezonie zostaniemy zdegradowani. Najważniejsze, że teraz jesteśmy zupełnie innym, czystym klubem" - mówią działacze Zagłębia.