"Mówiąc szczerze, to pierwsza połowa spotkania z Chicago Fire była w naszym wykonaniu naprawdę żenująca. Na boisku prezentowaliśmy się fatalnie. Udało nam się zremisować, ale nie możemy być dumni z tego wyniku i całego meczu" - powiedział po spotkaniu Boruc.

Polski bramkarz ma powody do zdenerwowania. Fire to słabeusz w lidze MLS, a Celtic nawet z takim zespołem nie może sobie poradzić. Katastrofalne błędy popełniają obrońcy mistrzów Szkocji. Defensywa jest dziurawa jak szwajcarski ser i Boruc najczęściej musi ratować drużynę przed utratą kolejnych goli. Władze klubu wzmacniają atak i pomoc, ale zapominają o obronie. Aż strach pomyśleć, co byłoby, gdyby zabrakło w bramce naszego zawodnika...