Historia Carlosa Marsy nadaje się na film fabularny. Parę lat temu sprzedał on poprzedni stadion Granady 74. Za otrzymane pieniądze kupił swojemu zespołowi awans do II ligi. Ale nie jest ścigany przez policję. Bo wcale nie chodzi o korupcję. Według nowych hiszpańskich przepisów, klub piłkarski może sprzedać innej drużynie swe prawa do gry na danym szczeblu rozgrywek. Marsa zapłacił około 20 milionów euro zespołowi Ciudad de Murcia. Ale teraz ma problem. Granada 74 została na lodzie, bo nie ma gdzie grać.

"Nikogo nie krzywdzę, tylko siebie" - usprawiedliwia się Marsa. "Jeśli ma mi się coś stać, pójdę już prosto do Nieba. Mam już przecież 59 lat, a nie 18" - dodaje. Tylko pogratulować poczucia humoru...