Ale srogo się zawiodą, bo teraz zamiast o jedną klasę rozgrywkową, mogą zlecieć aż o dwie. Wczoraj delegacja z Sosnowca przywiozła na posiedzenie Wydziału
Dyscypliny, który zajmował się dowodami korupcyjnej działalności tego klubu, wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Tyle tylko, że... "Propozycje kar, jakie zaproponowało dla siebie Zagłębie, mocno odbiega od tych, które my uważamy za właściwe - mówi wiceprzewodniczący WD PZPN Robert Zawłocki.

Jak dowiedział się "Fakt" działacze Zagłębia proponowali dla swojego klubu punkty ujemne i bardzo wysoką grzywnę, ale nawet słowem nie wspomnieli o degradacji. Tym samym złamali wcześniejsze ustalenia, które zakładały, że we wniosku złożonym przez Zagłębie znajdzie się zapis o degradacji o jedną klasę rozgrywkową po obecnym sezonie.

Inna treść wniosku od tej uzgodnionej wcześniej spowodowała, że WD PZPN nie wydał wczoraj decyzji o karze, a przełożył ją o tydzień. "Materiał dowodowy jest tak mocny i jednoznaczny, że naszym zdaniem w przypadku Zagłębia degradacja jest nieunikniona" - twierdzi Zawłocki.

Przedstawiciele Zagłebia zapoznali się wczoraj z materiałem dowodowym przygotowanym dla Wydziału Dyscypliny przez wrocławską prokuraturę. A było z czym, bo zarzuty stawiane sosnowieckiemu klubowi obejmują około 30 "ustawionych" meczów. Teraz Zagłębie może znaleźć się w jeszcze trudniejszej sytuacji, bo członkowie
Wydziału Dyscypliny PZPN nie ukrywają swojego niezadowlenia z wczorajszej postawy sosnowiczan.

Dlatego mogą podjąć za tydzień w czwartek decyzję, która nie będzie już uwzględniała żadnych okoliczności łagodzących. I Zagłębie po tym sezonie zamiast zostać karnie zdegradowane o jedną klasę rozgrywkową, może polecieć w dół o dwie. A to oznaczałoby, że jeśli sosnowiecki klub w najbliższym sezonie ekstraklasy, zająłby miejsce spadkowe, to kolejny cykl rozgrywkowy rozpoczynałby w czwartej lidze! Tak właśnie mogą się skończyć kombinacje działaczy Zagłębia, którzy liczyli na to, że za pieniądze są w stanie kupić sobie uniknięcie degradacji.