Rozpoczynający się w sobotę sezon ma należeć do niego. Jak jego poprzednik w GKS Radosław Matusiak stawia sprawę jasno: "Napastnika ocenia się po liczbie strzelonych goli" - mówi "Faktowi". "Wiosną jako nieznany piłkarz zdobyłem ich w lidze siedem, teraz to powinna być dwucyfrowa liczba" - podkreśla Dawid.

Nowak całe swoje życie podporządkował futbolowi. Nie chodzi na randki, jak mówi nie ma nawet czasu kupić sobie samochodu. A stać go na wystrzałowe auto. W minionym sezonie zarabiał około 15 tysięcy złotych miesięcznie. Latem otrzymał oferty z Zagłębia Lubin i Wisły Kraków. Lubinianie kusili go 40 tys. złotych za każdy miesiąc gry.

Pozostał jednak w GKS. "Wiele wysiłków kosztowało nas zatrzymanie w klubie czołowych piłkarzy" - uchyla rąbka tajemnicy prezes GKS, Jerzy Ożóg. Wysiłku i pieniędzy. Nowak miał dostać co najmniej dwukrotną podwyżkę plus dodatki za liczbę występów i zdobyte punkty. Czy z kontraktu, który będzie obowiązywał jeszcze przez 3,5 roku usunięto kwotę odstępnego 1,3 miliona złotych, Ożóg i Nowak nie chcieli zdradzić - donosi "Fakt".

Wiadomo jednak, że już teraz piłkarz jest wart więcej. "Nawet 5 milionów złotych nie byłoby przesadą" - sądzi Janusz Matusiak, ojciec Radosława i przez wiele lat wychowawca Nowaka w SMS Łódź. To właśnie Matusiak senior przez wiele lat z powodzeniem prowadził karierę Nowaka, a z każdej bramki strzelonej przez niego cieszył się, jak gdyby tą zdobył jego syn. Jednak tego lata młody piłkarz zmienił doradcę. W rozmowach z GKS, Zagłębiem i Wisłą zawodnika reprezentował były kadrowicz Mariusz Piekarski.

"Podpisałem z nim umowę menedżerską" - przyznaje Nowak. "Ale łączą nas nie tylko biznesowe sprawy, dużo rozmawiamy o futbolu i o mojej grze" - dodaje. Z jakim skutkiem, okaże się już w tym sezonie. Kadra narodowa Leo Beenhakkera jest szeroko otwarta dla utalentowanych piłkarzy. "Nie lubię mówić o marzeniach, wolę je realizować" - ocenia swoje reprezentacyjne szanse Nowak.

"Poprzeczka jest zawieszona wyżej niż wiosną. Na razie w jej przeskoczeniu przeszkadza mi uraz kostki, który odniosłem jeszcze w okresie przygotowawczym" - narzeka w rozmowie z "Faktem". Niewykluczone więc, że Nowak nie wystąpi w inauguracyjnej kolejce. "Nie mogę się już doczekać, kiedy zagram" - żałuje zawodnik. "No i oczywiście, kiedy strzelę gola, bo nic nie sprawia mi tyle satysfakcji co zdobywanie bramek" - dodaje Dawid Nowak.