"Chłopak ma talent chyba nawet większy od ojca" - uważa selekcjoner reprezentacji U-20 Michał Globisz. "Dokładnie dośrodkowuje, mocno strzela, niekonwencjonalnie drybluje. W polu karnym jest cwaniakiem, który potrafi oszukać zwodem każdego obrońcę" - dodaje.

"Z ojcem łączy mnie głównie olbrzymia pasja do piłki. Co dzieli? Nie mówię na co dzień gwarą, nie zamierzam też nigdy nosić takich sumiastych wąsów" - śmieje się Łukasz. Młody Janoszka jest gotowy do podboju polskiej ekstraklasy. "Po tym, jak wystąpiłem przed 50 tysiącami kibiców w Montrealu w mundialowym meczu z Brazylią, nie wystraszę się przecież ani publiczności w takim Wodzisławiu czy Grodzisku, ani żadnego ligowego piłkarza" - uzasadnia.

"Łukasz zachwycił mnie podczas pobytu w Kanadzie" - wtrąca Globisz. "Nie tylko świetną grą lewą nogą, ale też podejściem do życia i sportu. To niesamowity optymista, największy w zespole" - mówi.

Janoszka walczy o miejsce w składzie Ruchu z doświadczonymi ligowcami - Remigiuszem Jezierskim i Grażvydasenm Mikulenasem. "W tej rywalizacji wspiera mnie ojciec, który ciągle podpowiada, co powinienem udoskonalić" - mówi Łukasz. "Jest surowym krytykiem. Nawet gdy zagram nieźle, nie chwali, a mówi głównie o tym, co by tu poprawić. Ale to dobrze, dzięki niemu się rozwijam" - twierdzi.

Jak przyznaje, nazwisko Janoszka częściej pomaga w życiu, niż przeszkadza. "Tata to fajny chłop, więc gdy ludzie słyszą, że jestem jego synem, reagują pozytywnie" - opowiada 20-letni napastnik. "Tylko czasem, gdy na zajęciach gorzej zagram głową, koledzy się podśmiewają. Mówią, że Marian na pewno by w tej sytuacji trafił. Ale ja im jeszcze pokażę. Jak strzelę w lidze z dziesięć goli, to przestaną się naigrywać" - kończy.