Dyrektor sportowy Chańko rozpoczyna swój dzień o ósmej rano, gdy koledzy z drużyny jeszcze śpią. Do jego obowiązków należą m.in. negocjacje z menedżerami piłkarzy, których chce pozyskać Jagiellonia. Kilkaset kilometrów dalej, na Śląsku, ubrany w elegancki garnitur dyrektor marketingowy Dudek wsiada właśnie do auta.

Czas jechać do potencjalnych sponsorów klubu. Pozyskiwanie nowych firm, które będą łożyć na Odrę - oto zadanie Dudka. "Nie jest łatwo. Odra to mały klubik, ludzie nie walą do niego drzwiami i oknami" - przyznaje Dudek, który jednak - podobnie jak brat Jerzy - nie znosi słowa porażka. Dlatego co dzień odwiedza kilkunastu potencjalnych darczyńców.

"Znane nazwisko nieco mi pomaga w rozmowach" - mówi DZIENNIKOWI. "Dzięki temu, że jestem rozpoznawalny, atmosfera spotkań jest luźniejsza, pada na nich sporo deklaracji. Oby na tym się nie skończyło" - dodaje.

Chańko w swoim drugim wcieleniu wykorzystuje doświadczenia z pierwszego, piłkarskiego. "Dzięki temu, że podpisałem w karierze kilkanaście kontraktów, wiem, jakich błędów unikać przy parafowaniu umów z zawodnikami" - twierdzi. "Potrafię skonstruować je tak, by obie strony były naprawdę zadowolone. To wszystko zajmuje mi jednak mnóstwo czasu. Do domu wracam późno w nocy, nic dziwnego, że żona ostatnio stwierdziła: męczy mnie to niekończące czekanie na ciebie. Biorę dzieci, jedziemy na wczasy do Olsztyna. Rozumiem ją, też bym chętnie wziął urlopik. Najlepiej taki długi, miesięczny" - mówi.

"Moja rodzina też nie jest zachwycona trybem życia, który prowadzę" - potwierdza Dudek. Dlaczego zatem wzięli na siebie dodatkowe obowiązki? Dlaczego nie zajmą się po prostu samą grą?

"Kocham Jagiellonię. To klub, w którym się wychowałem, więc jeśli mam szansę mu pomóc, to nie mogę odmówić. Wiem teraz jedno, że dyrektorowanie to cięższy kawałek chleba niż bieganie po boisku" - uzasadnia Chańko, który znajduje jeszcze czas na studiowanie marketingu i zarządzania. "To dobry kierunek dla dyrektora sportowego. Dzięki temu mam sporą wiedzę i nie muszę czytać szamańskich książek w stylu <Sztuka negocjacji>" - śmieje się Jacek.

"Ja pomagam Odrze, bo uważam, że najlepszy w ostatnich latach klub na Śląsku musi mieć poważnych sponsorów" - twierdzi Dudek. "Robię to też dlatego, że niebawem chcę otworzyć z moim bratem Jurkiem akademię futbolu w Rybniku. Mam nią zarządzać, a doświadczenie nabyte w Wodzisławiu na pewno mi w tym pomoże" - kończy.