Możemy być pewni, że nowy sezon nie przyniesie aresztowań piłkarzy. A gdy kogoś skusi korupcja, to będzie napiętnowany przez tych, którzy za niego ręczyli - pisze "Fakt".

"To znakomity pomysł. Taka akcja dowodzi, że polska piłka zmierza w dobrym kierunku i chce się oczyścić po ostatnich zawirowaniach. Mam nadzieję, że ten sezon będzie przełomowy. Od wielu lat dużo spotkań było ustawianych, a kibice mogli czuć się oszukani. Teraz wielu z tych, którzy kręcili zostało zatrzymanych. My, jako piłkarze, nie boimy się podpisać pod taką deklaracją, ale dobrze by było, żeby uczynili to również niektórzy sędziowie i działacze" - mówi "Faktowi" Jacek Chańko z Jagiellonii Białystok.

Inni piłkarze zgadzają się z nim. Kiedy dowiedzieli się o akcji, bez zastanowienia chwycili za długopisy. "Pod taką akcją podpisuję się obiema rękoma. W końcu trzeba wyczyścić tą sytuację" - stwierdził Tomasz Kłos, kapitan ŁKS Łódź. "Fajny, szczytny cel " - dodawał Bartłomiej Grzelak z Legii Warszawa. "Im więcej takich akcji, tym lepiej. Ludzie muszą sobie uświadomi, że pora zacząć nowy rozdział w polskiej piłce" - przekonuje Piotr Reiss, król strzelców z poprzedniego sezonu.

Akcję popierają nie tylko Polacy. Kapitanami dwóch drużyn pierwszoligowych są obcokrajowcy. Brazylijczyk Hermes z Korony Kielce, a także Bośniak Dżenan Hosić z Zagłębia Sosnowiec chętnie obiecali czyste granie. "Trochę już gram w Polsce i wiem, jak ważne rzeczy dzieją się teraz w waszej piłce. Mogę obiecać, że Korona będzie grała czysto" - mówi Hermes.

Jerzy Brzęczek z Górnika Zabrze poparł akcję, ale nie chciał podpisać deklaracji. Uważa bowiem, że jeśli piłkarze mają grać fair, to tak samo powinny postępować kluby. "Chodzi mi o rzetelne rozliczanie i przede wszystkim wypłaty na czas, co nie zawsze bywało w Polsce normą" - stwierdził Brzęczek.

Z kolei prezes Zagłębia Lubin Robert Pietryszyn nie chciał, by jego piłkarze podpisywali deklarację. Uznał, że byłoby to sugerowanie, iż w poprzednim sezonie ze strony Zagłębia coś było nie fair. Dlatego kapitan lubinian Andrzej Szczypkowski nie złożył podpisu pod obietnicą. Zrobił to jednak trener Michniewicz. Postąpił po męsku i wziął odpowiedzialność za piłkarzy na siebie. I tym sposobem dopełnił kompletu drużyn.