"Spokojny awans to w tej chwili moje największe marzenie" - wzdycha prezes GKS Bełchatów Jerzy Ożóg. "Chciałoby się bez problemów postawić w Tbilisi kropkę nad i. To całkiem realne, nawet mimo osłabień" - dodaje.

Za awans bełchatowianie mają obiecane ćwierć miliona złotych. Potem premie mają wzrastać. "Za wejście do fazy grupowej byłyby może tak wysokie jak te, które obiecał Robert Pietryszyn w Lubinie, ale godziwe" - mówi Ożóg. "Ich wysokości jednak jeszcze nie ustaliliśmy. Idziemy do przodu małymi kroczkami i nie patrzymy za daleko w przyszłość" - twierdzi.

Prezes GKS wynajął dla swoich piłkarzy samolot czarterowy. Bełchatowianie odlecieli przedwczoraj rano z łódzkiego Lublinka oddalonego od stadionu o 40 kilometrów. W samolocie zabrakło nie tylko kontuzjowanego Łukasza Garguły, ale także zdobywcy dwóch bramek w pierwszym meczu Dariusza Pietrasiaka, który narzeka na uraz barku po ostatnim spotkaniu ligowym.

Z listy pasażerów skreślony też został Marcin Kowalczyk, który ponownie doznał kontuzji. "I tak jesteśmy faworytem" - zapewnia Pietrasiak. "Chłopaki dadzą radę" - mówi.