Sędziów korumpowali szkoleniowcy, uważani za specjalistów od awansów i utrzymań. Ich kariera się skończyła w momencie, gdy policja zaczęła zatrzymywać pierwszych arbitrów i obserwatorów podejrzanych o korupcję. Ich umiejętności "motywowania" zawodników przestały przynosić efekty. Taktyka zaczęła zawodzić. Nagle okazywało się, że nie potrafią przygotować zespołu do sezonu. - donosi "Fakt".

Wcześniej często korzystali z pomocy Ryszarda F., pseudonim Fryzjer. Człowiek uważany za szefa piłkarskiej mafii w Polsce miał swoich ulubionych szkoleniowców, którzy bez niego nie istnieli. Większość z nich pracowała w przeszłości we Wronkach.

Tam poznał go Wojciech Wąsikiewicz, o którym "Fryzjer" mawiał, że "to co najwyżej trener trzecioligowy, ale z pierwszoligowymi wynikami". A wszystko dzięki pomocy sędziów i obserwatorów. W Arce Gdynia był jednym z rozdających karty i wręczających łapówki. On i jego koledzy, zdaniem prokuratury, stworzyli organizację przestępczą i niedługo odpowiedzą za to przed sądem.

Wśród szkoleniowców nie brakowało cwaniaków, którzy chcieli śledczych wystawić do wiatru. Mirosław Dragan przyjechał do komendy wojewódzkiej policji we Wrocławiu i myślał, że "nawinie funkcjonariuszom makaron na uszy" i ci go puszczą wolno. Policjanci i prokuratorzy tak się zirytowali jego bajkami, że go zatrzymali.

Były trener Zagłębia Krzysztof Tochel też przyjechał do Wrocławia i opowiadał o korupcji. On z kolei utrzymuje, że o korupcji słyszał tylko po meczach, gdy piłkarze przychodzili do niego po pieniądze na sędziów. Takie historyjki może opowiadać jednak tylko ludziom, którzy nic nie widzą o kupczeniu punktami w klubach.

To nie koniec listy skorumpowanych trenerów. Śledczy interesują się przeszłością przynajmniej jednego szkoleniowca, pracującego w przeszłości w reprezentacji Polski. Zastanawiają się, jak to możliwe, że Bogusław Baniak pracował w klubach, w których kupowano mecze na potęgę (Odra Opole, Pogoń Szczecin, Kujawiak Włocławek, Zawisza Bydgoszcz), a on oficjalnie nic o tym nie wiedział.

W momencie, gdy prokuratorzy zaczną pracować nad nowymi wątkami śledztwa, może okazać się, że kilku kolejnych trenerów awanse do ekstraklasy i drugiej ligi wywalczyło dzięki łapówkom dla sędziów i obserwatorów. Inni z kolei ratowali kluby przed spadkiem tylko dlatego, że mieli w PZPN plecy (np. kogoś z rodziny) albo w torbie trzymali zeszyt z telefonami piłkarzy, którzy w każdej chwili są gotowi sprzedać mecz.

Trenerska lista hańby:

Krzysztof Tochel (49 lat), sam się zgłosił na policję i odpowie za korupcję w Zagłębiu Sosnowiec.

Michał Nowak (48 l.), ustawiał mecze w Zagłębiu Sosnowiec, gdzie był drugim trenerem. Zatrzymany po meczu ligowym w Opolu.

Jerzy Fiutowski (58 l.), eks-trener, odpowie za kupowanie meczów w Zagłębiu Lubin, gdzie był prezesem. Zatrzymany przez policję. Wyszedł z aresztu za kaucją 100 tysięcy złotych.

Mirosław Dragan (48 l.), ustawiał mecze w Górniku Polkowice i Arce Gdynia. Zgłosił się na policję, ale chciał oszukać śledczych i został zatrzymany. Wyszedł z komendy z zarzutami.

Andrzej Słowakiewicz (45 l.), ustawiał spotkania jako asystent trenera w Górniku Polkowice. Sam się zgłosił na policję.

Wojciech Wąsikiewicz (61 l.), kupował mecze w Arce Gdynia. Został zatrzymany podczas obozu Unii Janikowo w Polanicy-Zdrój. Dostał prawie 20 zarzutów. Wyszedł za kaucją.

Mariusz Łaski (52 l.), ustawiał spotkania wspólnie ze swoim szefem Mirosławem Stasiakiem w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Siedział w areszcie. Wyszedł za kaucją.