W reprezentacji nie ma za to najlepszego polskiego zawodnika na mundialu, zupełnie zdrowego już Ireneusza Jelenia, a tylko na liście rezerwowej znalazł się Marek Saganowski. "Jeśli tylko Irek będzie w odpowiedniej formie, wróci do drużyny narodowej. To zbyt dobry chłopak, by przechodzić obok niego obojętnie" - zapewnia Bogusław Kaczmarek.

Asystent Leo Beenhakkera uzasadnia również, dlaczego selekcjoner zainteresował się znowu Jopem i Gancarczykiem: "Skoro Mariusz występuje regularnie w zespole wicelidera silnej przecież ligi rosyjskiej, to znaczy, że jest niezłym piłkarzem. A co do Seweryna, to potrzebujemy kogoś, kto gra dobrze lewą nogą. Wszyscy nasi lewi obrońcy są bowiem prawonożni. Mam nadzieję, że tego chłopaka ominie wreszcie pech i dobrze się spisze" - dodaje Kaczmarek.

Gancarczyk rzeczywiście nie ma szczęścia do reprezentacji. Półtora roku temu nie wystąpił w meczu z Arabią Saudyjską, bo nie zdążył na samolot z Paryża do Rijadu. "Wszystko przez opóźnienie lotu z Doniecka do stolicy Francji, gdzie miałem mieć przesiadkę. Byłem tym wszystkim załamany, zwłaszcza że widziałem, jak startuje maszyna do Arabii. Spóźniłem się bowiem tylko kilka minut" - wspomina 26-letni obrońca. Innym razem, w meczu z Danią, Gancarczyk zagrał, mając kontuzję. "Nie mogłem biegać, więc siłą rzeczy nie wypadłem dobrze. Nie dziwię się, że Beenhakker wówczas ze mnie zrezygnował" - opowiada zawodnik.

Reprezentanci z polskich klubów przylecą do Moskwy na minizgrupowanie przed meczem 19 sierpnia. Dzień później dołączą do nich piłkarze z zagranicy.

"Czy będzie wśród nich Boruc? Na pewno tak. Beenhakker rozmawia z nim codziennie, więc wie, na jakim etapie jest jego leczenie" - uzasadnia Kaczmarek.