Jerzy Dudek musi teraz szybko nadrobić zaległości. Ale nie treningowe, tylko językowe. "W Polsce kupiłem sobie dwie książki i zabrałem się do pracy. Na zgrupowaniu w Austrii chciałem opanować jak najwięcej boiskowych słówek. Jest mi łatwiej, bo przecież w Liverpoolu grało wielu Hiszpanów. Przygotowałem sobie kilka zwrotów grzecznościowych. Wchodzę do szatni i mówię: <Cześć, młody> lub <Jak tam, stary?>" - opowiada "Dudi" w rozmowie z "Super Expressem".

Polski bramkarz musi także znaleźć sobie jakiś dom. "Na razie wciąż mieszkam w hotelu, ale oglądałem już kilka domów. Pokazano mi piękne rezydencje Zinedine'a Zidane'a i Raula. Ja raczej zdecyduję się zamieszkać za miastem, gdzie swój dom miał David Beckham, a cały czas żyje tam Ruud van Nistelrooy. To małe miasteczko, a raczej wieś" - dodaje Dudek.