W weekend zaczyna się sezon w angielskiej Championship. Jak z pańską formą?

Muszę przyznać, że jestem zadowolony. Przed sezonem graliśmy osiem sparingów. Wystąpiłem w każdym, ale ani razu przez 90 minut. Czasem to była tylko połówka, czasem godzina gry. Ale to dobrze, bo nie jestem zmęczony okresem przygotowawczym. Strzeliłem w tych meczach pięć bramek.

A co to byli za przeciwnicy?

Właściwie graliśmy tylko jeden poważny mecz z bardzo silnym rywalem - Lazio Rzym. Pozostałymi przeciwnikami były zespoły z niższych lig angielskich albo norwescy drugoligowcy. Ale menedżer George Burley specjalnie tak to wymyślił. Trzeba pamiętać, że w Championship czeka nas 46 ligowych kolejek. Sezon trwa tutaj osiem miesięcy, mecze rozgrywa się co trzy dni. Dlatego w sparingach chodziło tylko o gładkie wejście w sezon, rozbieganie się, wprowadzenie nowych piłkarzy do zespołu.

Dużo było plotek, że Southampton w przerwie między sezonami zyska nowego właściciela. Coś już wiadomo?

Było mnóstwo pogłosek, ale na razie do przejęcia nie doszło. Prawda jest jednak taka, że bardzo mało informacji wydostaje się z prezesowskich gabinetów. Coś chyba jednak w dalszym ciągu jest na rzeczy, przecież tyle się mówiło, że Święci popadną w ogromny kryzys finansowy, jeśli nie awansują do Premiership, a tymczasem niczego takiego nie zauważam. Mówiło się też, że zostanie pan wykupiony przez Southampon tylko wtedy, gdy klub znajdzie się w ekstraklasie Premiership. Nie udało się awansować, a pan podpisał jednak kontrakt. Znalazły się pieniądze i to mnie bardzo cieszy. Nie wiem, skąd klub je wziął, ale niespecjalnie mnie to interesuje. Gdyby było tak tragicznie, to nastąpiłaby pewnie jakaś masowa wyprzedaż i nie kupiono by nikogo nowego.

Długo trwała ta pańska saga transferowa. Były faktycznie jakieś konkretne oferty?

Najbardziej konkretna była propozycja z Leicester City. Równie dobra oferta była z Derby County, które przecież awansowało do Premiership. Pytały jeszcze o mnie Burnley i Plymouth. Ale naprawdę cieszę się, że zostałem w Southampton. Znam kolegów z zespołu, oni mnie też. Trener wie, na co mnie stać, a kibice mnie chyba naprawdę polubili. Jestem po prostu u siebie.

O co będziecie w tym sezonie walczyć?

Nic się nie zmieniło, celem minimum jest zapewnienie sobie miejsca w play-offach o Premiership. Wiem na pewno, że w tym roku będzie o to znacznie ciężej. Konkurencja się bardzo wzmocniła. Przede wszystkim spadły trzy groźne ekipy z ekstraklasy, które na pewno zrobią wszystko, by w Championship grać tylko przez rok. Bardzo wzmocniły się Burnley, Leicester i Wolverhampton. Od nas odszedł uważany za naszego najlepszego zawodnika Gareth Bale, który trafił do Tottenhamu. Ale było też kilka wzmocnień. Przyszedł Gregory Vignal, który ma za soba grę między innymi w Liverpoolu. Nowym zawodnikiem jest środkowy pomocnik z Maroka Youssef Safri. Będziemy walczyć.

A co z innymi Polakami w Southampton?

Bartek Białkowski świetnie zaprezentował się podczas mistrzostw świata do lat 20. Burley mu serdecznie gratulował występów w Kanadzie. Jestem pewien, że ten chłopak w niedługiej przyszłości zostanie prawdziwą gwiazdą Premiership. Grzesiek Rasiak też nieźle się prezentował w sparingach, strzelił cztery albo pięć bramek. Mamy obaj nadzieję, że Burley w tym sezonie wreszcie postawi na polski atak w Southampton, bo w poprzednim mieliśmy mało okazji, by razem grać. Ale jak już mówiłem, sezon w Championship jest tak długi i wyczerpujący, że każdy dostanie szansę.

Jest pan bardzo zawiedziony, że znalazł się tylko na liście rezerwowej w kadrze na mecz z Rosją?

Szczerze mówiąc, nie. Nie czuję się jeszcze pewniakiem w tej reprezentacji. Tak będę mógł o sobie powiedzieć, jak pojadę na 4 czy 5 meczów z rzędu. A tymczasem w moim przypadku jest taka prawidłowość, że po jednym powołaniu na następne muszęczekać pół roku.

Między sezonami pojawił się pan we francuskim Troyes, gdzie się na panu nie poznali i wypożyczyli do Southampton?

Musiałem tam pojechać, by załatwić jakieś formalności związane z transferem do Świętych. Fajnie, że mogłem tym ludziom spojrzeć prosto w oczy. W trzynastu meczach w Anglii strzeliłem 10 bramek. Pokazałem, że jeżeli dostaję szansę, to ją wykorzystuję. Tak było w Legii, gdzie przyszedłem, jak to powiedział trener Dragomir Okuka, jako piąty napastnik. Tak samo było w Portugalii, gdzie strzeliłem 14 goli. Trzeba mi tylko dać szansę, a we Francji nikt mi takiej nie dał.

Nie chcieli pana w Troyes zatrzymać?

W ogóle nie było takiego pomysłu. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, szczególnie kiedy woda śmierdzi.