"Wystarczy spojrzeć na parking z samochodami piłkarzy Steauy. Oczywiście w bocznych uliczkach Bukaresztu, poza centrum, widać, że się nie przelewa, ale ten kraj dynamicznie się rozwija. Są ekskluzywne restauracje, sklepy, galerie handlowe, jakich nie ma w Polsce. Da się tu żyć. Naprawdę" - zapewnia reprezentant Polski.

Kierunek rumuński nie jest zbyt popularny wśród piłkarzy, jednak Polak zdecydował się na odważny krok i nie żałuje. "Mimo że grałem w klubie tak dobrze zorganizowanym, jak Korona Kielce, to jednak Steaua to zupełnie inna bajka. Zresztą umówiłem się już z prezesem Krzysztofem Klickim, że spotkam się z nim w Polsce i trochę mu o tym poopowiadam" - mówi "Gola".

Golański przed tym sezonem trafił do Steauy Bukareszt z Korony Kielce. Skusił się przede wszystkim możliwością gry w Lidze Mistrzów. I nie ma się co oszukiwać, po wyeliminowaniu Zagłębia Lubin, Polak jest już jedną nogą w rozgrywkach grupowych Champions League. "Nie miałem wątpliwości przed przeprowadzką do Rumunii i transferem do Steauy. Mam ogromną szansę na wypromowanie mojej osoby. Tu dopiero doceniam, co to znaczy być zawodnikiem innego klubu" - tłumaczy swoją decyzję Golański.