Będzie to już 10. spotkanie drużyny narodowej w tym roku. Na razie bilans jest dokładnie remisowy - trzy zwycięstwa, trzy remisy i trzy porażki, ale od ostatniej wygranej minęło już pół roku.

W Łodzi udało się przełamać fatalną passę bez strzelonej bramki - ponad 430 minut. Teraz - zdaniem Smudy i jego wybrańców - pora na kolejny krok do przodu. Selekcjoner zapowiedział, że w porównaniu do ostatniego spotkania w składzie nastąpią dwie, trzy zmiany, ale rewolucji nie należy się spodziewać.

Z Australią, uczestnikiem tegorocznego mundialu w RPA, który w rankingu FIFA plasuje się na 20. miejscu, czyli 36 lokat wyżej niż Polska, biało-czerwoni zagrają po raz pierwszy w historii. Będzie to ich 91. rywal w historii.

Na przebudowywanym stadionie Wisły do ostatnich godzin przed meczem trwały przygotowania. Kibice zasiądą na dwóch trybunach (jedna wciąż jest w postaci betonowego szkieletu), a ma być ich ponad 15 tysięcy. Z nowoczesnej szatni skorzystają tylko goście z Antypodów, Polacy przebiorą się w... blaszanym kontenerze.