W niedzielę brytyjskie media obiegła wiadomość, że w ubiegłym roku Rooney spotykał się z luksusową prostytutką Jennifer Thompson w czasie, gdy jego żona Coleen była w ciąży. Zawodnik nie zaprzeczył zarzutom, a wręcz przyznał, że jego życie legło w gruzach.

Dwa dni później zagrał w reprezentacji Anglii w spotkaniu eliminacji mistrzostw Europy ze Szwajcarią (3:1) i zdobył pierwszą od roku bramkę w narodowych barwach. W sobotę będzie musiał stawić czoła wrogo nastawionym kibicom, którzy będą mu wypominać nie tylko zdradę klubu, ale i żony.

Angielskie media spekulują, że menedżer Czerwonych Diabłów Alex Ferguson może oszczędzić 24-letniemu Rooneyowi kolejnych upokorzeń i nie wystawi go w sobotę do gry. Na przedmeczowej konferencji prasowej Szkot nie chciał rozmawiać na ten temat. "Nie będę dyskutował o życiu prywatnym moich piłkarzy" - uciął wątek.

Włoski selekcjoner reprezentacji Anglii Fabio Capello przed wtorkowym meczem w Bazylei uważał, że Rooney jest w stanie skoncentrować się na grze i potrafi oddzielić problemy osobiste od obowiązków zawodowych.

"Grać w innym kraju, wiele kilometrów od domu, to coś zupełnie innego niż stawić czoła fanom, którzy traktują cię, jak wroga numer jeden. Sir Ferguson poważnie rozważa zostawienie Wayne'a w domu" - poinformował anonimowo jeden z pracowników klubu z Manchesteru.

"Przekomarzaliśmy się trochę na temat zbliżającego się spotkania, a on zdawał sobie sprawę, co go czeka na Goodison Park. Po transferze do Manchesteru United nigdy nie był tam ciepło przyjmowany, a teraz kibice mają dodatkowy oręż. Sądzę, że postarają się wykorzystać ostatnie wydarzenia, by jeszcze bardziej uprzykrzyć mu życie, postarają się go psychicznie zarżnąć" - ocenił obrońca Evertonu i kolega z drużyny narodowej Phil Jagielka, który jednak nie chciał komentować zamieszania wokół Rooneya.


"Nie jesteśmy tak bliskimi kolegami, by rozmawiać o tych sprawach" - zaznaczył.

Po trzech kolejkach angielskiej ekstraklasy Czerwone Diabły z dorobkiem siedmiu punktów zajmują trzecie miejsce w tabeli. Everton wywalczył dotąd jeden punkt i jest trzeci od końca.

"Rywale zrobią wszystko, by zatrzeć złe wrażenie z początku sezonu. To zawsze ciężki teren, ale kibice tworzą świetną atmosferę, a my lubimy tam występować. Jak sięgam pamięcią, to w ciągu 24 lat przegraliśmy tam tylko trzy razy" - zaznaczył Ferguson, który w sobotę nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Michaela Carricka. Niepewny jest też występ Rio Ferdinanda i Brazylijczyka Andersona.

W szeregach gospodarzy zabraknie kontuzjowanych Jacka Rodwella i francuskiego napastnika Louisa Sahy.

Everton nie przegrał na własnym stadionie w lidze od listopada ubiegłego roku, natomiast zespół z Manchesteru ostatni raz wrócił z wyjazdu bez choćby punktu w lutym, kiedy przegrał 1:3 z... Evertonem. Była to jego jedyna porażka w ostatnich dziesięciu występach na Goodison Park.

Łącznie obie ekipy spotkały się do tej pory 183 razy. Manchester United wygrał 79 meczów, 64 razy lepsza była drużyna z Liverpoolu, a 40 spotkań zakończyło się polubownie.