Telewizja Sky mówi o "gorzkiej pigułce" i o tym, że najbliższym wolnym terminem, który można brać pod uwagę, jest rok 2026.

Znany autorytet piłkarski Gary Lineker życzył Rosji sukcesu i zapewnił, że z mundialem czy bez angielski futbol będzie nadal rósł w siłę.

Ostatni zryw, na który pospołu zdobyli się w Zurychu wnuk Elżbiety II książę William (honorowy przewodniczący Federacji Piłki Nożnej Anglii - FA), premier David Cameron, David Beckham i burmistrz Londynu Boris Johnson w opinii komentatorów okazał się "niewystarczający i spóźniony".

Rzecznik opozycyjnej Partii Pracy ds. sportu Ivan Lewis zaapelował o przeprowadzenie niezależnego dochodzenia mającego na celu ustalenie, dlaczego starania Anglii nie przyniosły efektu i wyciągnięcie wniosków na przyszłość. Minister kultury, mediów i sportu Jeremy Hunt powiedział, że "go zamurowało".

Dla portalu "Daily Maila" odrzucenie przez członków Komitetu Wykonawczego FIFA wniosku znad Tamizy jest "kulminacją serii samobójczych bramek", które Anglicy strzelili sami sobie w czasie kampanii mającej na celu przekonanie FIFA, by mundial odbył się na wyspie.

Za dodatkowe upokorzenie gazeta uznała to, że wniosek Anglii odpadł w pierwszej rundzie głosowania. "Nadchodzi era wzajemnych oskarżeń i poszukiwania kozłów ofiarnych" - podkreślił "Daily Mail".

BBC przypomina w tym kontekście, że stosunki FA z FIFA były napięte, a oskarżenia brytyjskich mediów pod adresem tej organizacji stworzyły atmosferę wzajemnej podejrzliwości.


Lord Triesman zrezygnował w maju z funkcji przewodniczącego FA i szefa komitetu zabiegającego o to, by FIFA przyznała Anglii prawa organizatora piłkarskich mistrzostw świata 2018 po tym, jak oskarżył Rosję i Hiszpanię o to, że usiłują wpłynąć na decyzję FIFA, ale nie poparł ich żadnymi dowodami.

Przed kilkoma dniami w programie BBC Panorama oskarżono trzech dyrektorów FIFA o to, że wzięli łapówki za 100 mln USD, a wiceprzewodniczący FIFA Jack Warner usiłował dostarczyć bilety konikom. Wśród oskarżonych figurował przewodniczący afrykańskiej konfederacji piłkarskiej Iswsa Hayatou, na którego głos Anglicy liczyli.

"Sunday Times" z kolei napisał, iż sześciu oficjeli FIFA gotowych było wystawić swoje głosy na sprzedaż. Dwóch członków Komitetu Wykonawczego Amos Adamu oraz Reynauld Temaari zostało następnie zawieszonych.

Niektórzy komentatorzy zamiast wypominać mroczne sprawki FIFA sugerują, iż wpływ na decyzję tego gremium mogło mieć niestosowne zachowanie kibiców Birmingham City, którzy w środę po zwycięskim meczu z Aston Villa wtargnęli na boisko i wywołali sporo szkód.

Incydent spowodował, iż "trójka lwów" jak bywają nazywani Cameron, Beckham i książę William przez analogię z trzema lwami widniejącymi na logo reprezentacji Anglii stanęli w Zurychu przed przeszkodą nie do pokonania.

Niektórzy komentatorzy odpłacili Rosji pięknym za nadobne wypominając jej zacofaną infrastrukturę sportową i sugerując, iż Rosjanie nie są zdolni do wielkiego wysiłku organizacyjnego, jakim jest budowa kilku stadionów w krótkim czasie. Jeszcze inni twierdzili, że "Rosjanie nie są psychologicznie gotowi na ewentualne przeprowadzenie turnieju" i sobie z nim "nie poradzą".

Po raz ostatni Anglicy byli gospodarzami piłkarskiego mundialu w 1966 r.