Pakiet nowych zapisów w ustawach o ochronie praw intelektualnych i bezpieczeństwie Euro przygotował Komitet Ochrony Praw powołany jeszcze przez ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Propozycje mają gwarantować szczególną pozycję tytularnych sponsorów turnieju. Projekt jest na etapie uzgodnień międzyresortowych.

– Te pomysły idą zbyt daleko. Nie ma potrzeby, abyśmy aż tak wyjątkową pozycję dawali kilkudziesięciu firmom i specjalnie dla nich zmieniali prawo – mówi „DGP” uczestnik spotkania między komitetem a przedstawicielami zainteresowanych resortów, które miało miejsce w ubiegłym tygodniu.

Na wzór chiński

Według członków komitetu „aktualny stan stosunków prawnych nie pozwala na zapewnienie organizatorom i innym podmiotom odpowiedniej ochrony”. Dlatego chcą, aby w ustawach znalazły się zapisy np. zakazujące już na wiele miesięcy przed turniejem posługiwania się symboliką „w jakikolwiek sposób nawiązującą” do Euro 2012. Dodatkowo miałyby być zakazane „jakiekolwiek działania komercyjne lub promocyjne, (...) które przez swoje umiejscowienie mogą wskazywać, że organizator ma powiązania z turniejem”. Do ustawy powinien zostać również wpisany „zakaz prowadzenia w trakcie turnieju wokół stadionów i stref fanów jakichkolwiek działań komercyjnych lub promocyjnych”.

Podobne rozwiązanie wprowadzili Chińczycy podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 r. Tamtejsze służby usuwały z obiektów olimpijskich logo wszystkich firm, które nie były związane ze sponsorami. Specjalne brygady taśmą samoprzylepną zaklejały np. nazwy gaśnic lub sedesów. W ten sposób na arenach zmagań królowali jedynie tytularni sponsorzy.

Takie rozwiązania stosowały także władze RPA podczas ostatniego mundialu. Aby szybko rozwiązywać problemy, powołano tam kilkadziesiąt specjalnych sądów. Dwie obywatelki Holandii trafiły do aresztu za próbę wejścia na stadion w koszulce browaru, który nie sponsorował imprezy.


Europa prawa nie zmienia

Takich rozwiązań do tej pory nie stosowano jednak w Europie czy USA. Podczas Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii korzystano głównie z istniejącego prawa.

Specjalne brygady sprawdzały jednak przypadki naruszania praw do znaków towarowych imprezy i jej sponsorów. W efekcie podczas turnieju zatrzymano 200 tys. podróbek, zanotowano ponad 300 przypadków podszywania się pod marki sponsorów imprezy oraz 60 przypadków nielicencjonowanego oglądania meczów.

Dla MSWiA oraz UOKiK bliższe są rozwiązania austriacko-szwajcarskie niż chińskie.

– Zapis przygotowany przez resort sportu oznaczałby, że policjanci wymuszaliby na właścicielach sklepów wokół stadionów zakrywanie neonów, banerów reklamowych itd. – mówi urzędnik resortu spraw wewnętrznych.

Jeszcze gorzej byłoby, gdyby np. kibice szli na mecz z szalikami reprezentacji Polski, które od kilku lat rozprowadza jeden z browarów. Policjanci czy strażnicy miejscy musieliby im je odbierać.

– Który z kibiców da sobie odebrać swój szalik? Nastawialibyśmy ich wrogo wobec funkcjonariuszy – mówi jeden z naszych rozmówców. Wśród innych propozycji komitetu jest umieszczenie w ustawach dodatkowego zakazu publicznego oglądania meczów turnieju. Taką rangę miałaby każda transmisja poza kręgiem rodzinnym.

– Obowiązujące obecnie przepisy czynią zadość gwarancjom Polski wobec UEFA w sferze ochrony praw własności intelektualnej. Kluczem do eliminacji praktyk polegających na naruszaniu interesów przedsiębiorców uczestniczących w organizacji turnieju Euro 2012 jest egzekwowanie tych przepisów – mówi Maciej Chmielowski z departamentu komunikacji społecznej UOKiK.