To nie Kazimierz Marcinkiewicz, a tym bardziej nie Jarosław Kaczyński. Listkiewicz w tej roli widzi Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Uważam, że czas na osobę z zewnątrz, autorytet ogólny, a nie byłego piłkarza, działacza, trenera czy sędziego. Podoba mi się model węgierski. Prezesem został Sandor Csanyi, szef największego węgierskiego banku. Zarząd zmniejszono do siedmiu osób. Dla mnie kandydatem numer jeden na prezesa jest PZPN Jan Krzysztof Bielecki. Bardzo go szanuję, on autentycznie kocha piłkę, emocjonuje się nią - mówi "Gazecie Wyborczej" Listkiewicz.