Tymczasem Franciszek Smuda nie ma zbyt wielu wariantów w ofensywie, dlatego cieszy go dyspozycja syna legendarnego napastnika, zmarłego niedawno Włodzimierza Smolarka.

Jak dowiedział się "Fakt", Smuda bardzo poważnie myśli o powołaniu Ebiego na Euro.  Smolarek ma bez wątpienia duży atut - doświadczenie. Podczas ostatnich mistrzostw Europy, w 2008 roku, wystąpił we wszystkich trzech spotkaniach grupowych Polaków. Za kadencji Leo Beenhakkera był kluczowym zawodnikiem reprezentacji.

Na pewno nie będzie miał tremy, nie przerazi go atmosfera turnieju i presja, bo on już strzelał gole w wielkich, ważnych meczach. Niektórzy twierdzą, że to właśnie w takich spotkaniach czuje się najlepiej. Jest uniwersalny, potrafi grać jako napastnik, ofensywny pomocnik, a także skrzydłowy.  Smuda po raz ostatni powołał Smolarka w sierpniu 2010 roku, na mecze towarzyskie z Ukrainą i Australią. Potem jednak Ebi miał kłopoty z regularną grą w klubie. Z Polonii Warszawa trafił do Kataru, do klubu Al-Khor. Jednak dopiero powrót do Holandii, gdzie uczył się futbolu, wyszedł mu na dobre. W dziewięciu meczach w Eredivisie strzelił dwa gole. 

Powołanie Ebiego do reprezentacji Polski na Euro 2012 nie byłoby dla mnie niczym dziwnym. Po to przyszedł do Holandii, żeby się odbudować i wrócić do kadry. Widać, że stopniowo realizuje swój cel. Jest w formie, całkowicie zdrowy, od dłuższego czasu bardzo dużo daje drużynie. Regularnie gra w podstawowym składzie, strzelił ważnego gola w spotkaniu z Twente i wygranym 3:0 spotkaniu z Groningen. Widać, że ma ogromny głód sukcesów - mówi "Faktowi" Yorick Roos, dziennikarz największej holenderskiej gazety „Algemeen Dagblad”, który zajmuje się ADO Den Haag.

Kiedy Smolarek podpisywał kontrakt z Hagą, spodziewaliśmy się, że będzie mieć spore zaległości treningowe i kondycyjne. Ale nie widać po nim najmniejszych zaległości. Fizycznie nie odstaje od reszty zespołu, po śmierci ojca także doszedł już do siebie. Z resztą to ojcu zadedykował bramkę zdobytą w meczu z Twente, krótko po pogrzebie - dodaje. 

>>>Czytaj także: Smuda szuka piłkarzom nowych klubów