Irlandczycy grali piłką, my tej piłki albo pozbywaliśmy się, albo nie potrafiliśmy jej utrzymać. Trochę szkoda, bo przy tym prowadzeniu 1:0 do przerwy wydawało się, że mamy idealną sytuację do tego, żeby grać z naszej ulubionej kontry.
Z pewnością szkoda trzech punktów, ale ja osobiście cieszę się z jednego, bo ten jeden punkt jest bezcenny patrząc na całokształt zdobyczy punktowych, które są nam potrzebne do awansu. I myślę, że ten punkt będzie bardzo ważny w całych rozgrywkach. Dlatego ja się cieszę, że nie przegraliśmy tego meczu, że udało się wywieźć przynajmniej punkt z trudnego boiska w Dublinie. Oczywiście jest pewien niedosyt. Zawsze jak się mecz remisuje lub przegrywa w takim ostatnim momencie - w doliczonym czasie, pozostaje coś takiego jak taki delikatny kacyk pomeczowy, ale ja bym tutaj nie łamał kopii i cieszył się z jednego punktu.

Cieszy postawa Łukasza Fabiańskiego i Sławomira Peszki, który strzelił bramkę w swoim powrocie do reprezentacji. Brakowało jednak takiego zawodnika, który by kreował grę.
To fakt, bo ani Krychowiak, ani Jodłowiec - oni obaj grali na środku - nie potrafili przytrzymać piłki. Nie potrafili w tych trudnych momentach wziąć ciężaru gry na siebie. Skupili się tylko na defensywie, na odbiorze piłki, na walce o piłki i podania grane górą, a to za mało. Jeżeli chodzi o reprezentację narodową to musi być piłkarz w środku pola, który właśnie w takich momentach da odrobinę czasu na to, żeby ułożyć sobie taką grę jaka zespołowi najbardziej pasuje. Nam najbardziej pasowała gra z kontry, ale żeby zagrać z kontry to trzeba przechwycić piłkę właśnie w środku pola, a tych przechwytów i potem prostopadłych podań brakowało.

I tutaj chyba brakowało Jakuba Błaszczykowskiego, który potrafi rządzić tymi piłkami w środku pola.
Ale ja myślę, że i Kuba i Peszko i Rybus również Krychowiak, Jodłowiec - oni potrafią dograć piłkę. To nie jest tak, że oni nie potrafią przygotować akcji. Szczególnie jeśli byliby wspomagani przez bocznych obrońców, czy przez Olkowskiego z prawej strony, który jest bardzo ofensywnym piłkarzem, który z Peszką znakomicie się rozumie, przecież grają w jednym klubie, Kuby Wawrzyniaka z lewej strony. Tej współpracy obrońców z pomocnikami brakowało, dlatego nie było ostatnich podań, nie było tych piłek bardzo wielu przed polem karnym drużyny irlandzkiej. I stąd ani Lewandowski, ani Milik właściwie nie zaistnieli. Daliśmy się zepchnąć do takiej gry, która Irlandczykom najbardziej pasuje, bo oni zdobywają bramki właśnie w taki sposób. W tych zamieszaniach podbramkowych, gdzie przepchną rywala w to pole karne, wrzucą piłkę wysokim podaniem i później zaczyna się taka rozróbka w szesnastce.

Półmetek eliminacji. Jeszcze pięć meczów do rozegrania.
Trzeba liczyć, że dwadzieścia punktów trzeba minimum zdobyć, żeby myśleć o awansie z pierwszego lub drugiego miejsca, dlatego trzy mecze u siebie z Gibraltarem, Gruzją i z Irlandią - to jest dziewięć punktów. Tak to trzeba liczyć, jeżeli te dziewięć punktów dodamy do jedenastu to mamy dwadzieścia. Jeżeli udałoby się zapunktować w meczach z Niemcami i Szkotami na wyjeździe - byłoby cudownie. Trzeba właśnie szanować ten punkt, który daje nam ten komfort, że jeśli wygramy te trzy mecze, które czekają nas u siebie, będziemy naprawdę w dobrej sytuacji.

Niespodzianki w innych grupach? Postawa Holandii, która na razie jest poza miejscami dającymi kwalifikację.
W każdym zespole są zawodnicy, którzy decydują o jakości tego zespołu. Wystarczy, że ich zabraknie na boisku, bez względu na to jak dobrzy są pozostali piłkarze zespół gra inaczej. W ostatnim meczu (z Turcją w Amsterdamie - red.) zabrakło dwóch napastników w zespole holenderskim - Robbena i van Persie'ego. Jeśli tych dwóch zawodników nie ma na boisku - to ten atak wygląda słabiuteńko. I niby zawodnicy są świetnie wyszkoleni, fajnie grają, niby to wszystko się ładnie układa i taktycznie znakomicie wyuczeni, grają w świetnych klubach, ale jak nie ma kto strzelić bramki, to później są takie wyniki jak w tej chwili. Jest cudowny trener, znakomity, fantastyczny Guus Hiddink, świetna szkoła holenderska jeśli chodzi o przygotowanie zawodników. A tymczasem wyskoczyło dwóch ludzi i już mają straszne kłopoty, żeby zakwalifikować się do mistrzostw Europy. Myślę jednak, że Holandia sobie poradzi, ale może tak się zdarzyć, że będą grali później w barażach. Co też byłoby dużym zaskoczeniem jeśli chodzi o Europę.

Islandia?
Tego się spodziewałem, Islandczyków oglądałem od dawna. Nie tylko pierwszy zespół, ale także U-21 i młodsze zespoły, gdzie widać było znakomitą pracę trenerów, gdzie te reformy jeżeli chodzi o szkolenie młodzieży poszły dużo wcześniej. I teraz zbierają tego owoce. Ten zespół jest bardzo solidny, nie jest złożony z jakichś gwiazd, ale właśnie opiera się na solidności, na dziewięćdziesięciu minutach ciężkiej pracy na boisku i świetnej współpracy zawodników między sobą. Prowadzony przez znakomitego szwedzkiego trenera Larsa Lagerbacka, który ma wspaniałe doświadczenie jeśli chodzi o pracę z tego typu zespołami, może bez wielkich gwiazd, ale bardzo solidnymi. Dlatego ta solidność im wystarcza.