Chcieliśmy pokazać, że w Kopenhadze przydarzył nam się wypadek przy pracy. Wiadomo, że Kazachstan jest zespołem z innej półki niż Dania, ale do takiego spotkania również trzeba się mentalnie przygotować. Pokazaliśmy, że wracamy na właściwe tory - ocenił Grosicki.

Biało-czerwoni choć wygrali, to nie zachwycili stylem. Kilka dogodnych sytuacji bramkowych zmarnował Arkadiusz Milik.

Najważniejsze jest, że Arek wrócił do nas po kontuzji. Lubię z nim grać, bo dobrze rozumiemy się na boisku. Dla mnie jako pomocnika zawsze korzystniejsza jest sytuacja, kiedy w polu karnym rywali jest dwóch naszych napastników. Mam wówczas ułatwione zadanie. Najlepsze mecze reprezentacji zawsze rozgrywaliśmy z Arkiem w składzie - tłumaczył skrzydłowy Hull City.

W porównaniu ze spotkaniem z Danią w poniedziałek doszło do trzech zmian w podstawowym składzie biało-czerwonych. Na lewej obronie Artura Jędrzejczyka zastąpił Maciej Rybus.

Wrócił do składu i wykorzystał swoją szansę, bo miał udział przy pierwszej bramce. Maciek zawsze zostawia serce na boisku. Poza tym w tej reprezentacji pojawiają się nowi, ważni gracze. Nową jakość dał Maciej Makuszewski. Dlatego będziemy coraz mocniejsi - zadeklarował.

Polacy z dorobkiem 19 punktów wciąż prowadzą w grupie E. Po trzy "oczka" w poniedziałek zdobyły również Dania i Czarnogóra. Obie drużyny tracą do biało-czerwonych po trzy punkty.

Dawno nie było takiej sytuacji, aby Polacy prowadzili w swojej grupie w końcówce eliminacji do ważnego turnieju. Czujemy na plecach oddech rywali, bo oni nie śpią i musimy im uciekać. Teraz jednak wszystko zależy od nas i nie możemy zmarnować takiej okazji. To my będziemy decydowali o kolejności w tej grupie - podkreślił Grosicki.

W dwóch ostatnich kolejkach eliminacji podopieczni trenera Adama Nawałki zagrają z Armenią (5 października w Erywaniu) i Czarnogórą (8 października w Warszawie).

Czekają nas dwa bardzo ciężkie mecze, ale będziemy do nich świetnie przygotowani - podsumował Grosicki.