Zawodniczki od dłuższego czasu prowadziły z macierzystą federacją (DBU) negocjacje dotyczące podwyższenia wysokości tzw. startowego. Chciały uzyskał wzrost wynagrodzeń o 342 procent, natomiast federacja była skłonna podnieść stawki maksymalnie o 46 procent. Porozumienia nie udało się uzyskać i piłkarki podjęły ostateczną decyzję o rezygnacji z gry.

To żałosna sytuacja, jest nam bardzo przykro. Wiem, że rozczarowaliśmy wielu fanów, którzy czekali na ten ważny mecz - powiedział rzecznik DBU Kim Hallberg.

Brakiem pozytywnej reakcji ze strony DBU była zaskoczona kapitan zespołu Pernille Harder.

Liczyłyśmy na zrozumienie naszej sytuacji. Wzywam do powrotu do negocjacji. My przecież chcemy grać, ale do tego potrzebne jest porozumienie i dobra wola obu stron - wyjaśniła Harder.

Piątkowy mecz w Horsens miał być rewanżem za finał mistrzostw Europy, w którym 6 sierpnia 2017 roku w Enschede Holenderki pokonały Dunki 4:2.

Mistrzostwa Europy kobiet rozgrywane są od 1984 roku.