"Podstawowym celem FIFA w walce z rynkiem wtórnym jest zapewnienie bezpieczeństwa kibicom i utrzymanie sprawiedliwego poziomu cen. Viagogo natomiast cechują nieprzejrzyste i oszukańcze praktyki biznesowe" - napisano w oświadczeniu.

Federacja podkreśliła, że zastrzeże wszystkie zidentyfikowane bilety, którymi handlowano za pośrednictwem nieautoryzowanych platform.

We wtorek na stronie Viagogo wciąż znajdują się mundialowe wejściówki, w tym m.in. na mecz otwarcia. Ceny zaczynają się od blisko 1800 zł, czyli ponad dwa razy więcej niż w trakcie oficjalnej sprzedaży FIFA.

Nie brakuje także biletów na mecze Polaków. Na pierwszy, z Senegalem kosztują od niespełna 500 złotych. Ich nominalna cena była o ok. 200 złotych niższa.

Oficjalnie bilety można było kupować tylko za pośrednictwem strony internetowej FIFA. W przypadku większej liczby chętnych niż dostępnych wejściówek na dany mecz przeprowadzano losowanie.

W kwietniu natomiast uruchomiono platformę umożliwiającą odsprzedanie biletów. Sprzedawca otrzymywał za nie nominalną wartość pomniejszoną o 10 procent kosztów operacyjnych. Nowy nabywca płacił pełną kwotę.

Viagogo na razie nie komentuje sprawy.