Duńczyków, którzy osiągnęli 1/8 finału mundialu w Rosji, nie prowadził oficjalny selekcjoner Norweg Age Hareide ani jego asystent Jon Dahl Tomasson, a tymczasowy trener John Jensen, były reprezentacyjny piłkarz, który ostatnio pracował w drugoligowym klubie Fremad Amager.

"Odpowiedziałem +tak+ na prośbę federacji, bo jestem mocno związany z reprezentacją jako instytucją, a przede wszystkim zależało mi, aby to spotkanie w ogóle się odbyło" - przyznał Jensen, zdobywca gola w finale Euro 1992 w Szwecji.

W bramce duńskiego zespołu wystąpił 31-letni Christoffer Haagh, który ma w dorobku ponad 50 meczów w drużynie narodowej w... futsalu. Większość kadry stanowili piłkarze grający na co dzień w trzeciej lidze, często pracujący zawodowo bądź uczący się. W ataku zagrał np. napastnik trzecioligowego BK Avarta Christian Offenberg.

"Jestem amatorem, nie należę do stowarzyszenia piłkarzy, a w wieku 30 lat chcę wykorzystać nieoczekiwaną szansę, aby wystąpić w drużynie narodowej" - uzasadnił swoją zgodę.

Konflikt między federacją a piłkarzami reprezentacji trwa już od ponad dwóch lat i kilkakrotnie był zażegnywany krótkimi umowami. Ostatnia wygasła 1 sierpnia. Kością niezgody jest sposób używania wizerunku zawodników w umowach reklamowych i sponsorskich dotyczących reprezentacji. DBU chce posiadać zawodników na wyłączność i dzielić wpływy według własnych zasad, natomiast piłkarze chcą, by respektowane były ich prywatne kontrakty.

Pomocnik Tottenhamu Hotspur Christian Eriksen wysłał we wtorek rano informację prasową do mediów, w której napisał, że pierwsza drużyna zebrana w Kopenhadze jest gotowa wylecieć w każdej chwili na mecz ze Słowacją, jeżeli DBU wznowi negocjacje i uspokoi konflikt. "My naprawdę chcemy grać" - podkreślił.

Duńska federacja zaproponowała stronie słowackiej rekompensatę za utracone wpływy z biletów, które w pewnym momencie zdecydowano się sprzedawać za jedno euro, oraz chaos wynikający z ciągle zmieniającej się sytuacji. Spotkanie na prośbę Duńczyków nie zostało odwołane, bo mogłoby to grozić wykluczeniem z eliminacji Euro 2020.

"Ta cała farsa to przede wszystkim policzek dla kibiców i miłośników futbolu. Obie strony zachowały się nieodpowiedzialnie, gdyż było wystarczająco dużo czasu, by znaleźć kompromisowe rozwiązanie" - ocenił były długoletni szkoleniowiec reprezentacji Morten Olsen.

W niedzielę Dania ma podjąć Walię w meczu Ligi Narodów. Na razie nie wiadomo, jaki zespół będzie ją reprezentował.(PAP)

pp/ cegl/