Zgrupowania kadry w grudniu lub styczniu (z udziałem piłkarzy tylko z polskiej ligi) oraz granie wówczas towarzyskich meczów było dość często praktykowane jeszcze kilka lat temu. Później odstąpiono od tego zwyczaju, m.in. prezes Boniek nie był zwolennikiem podobnych sprawdzianów.

Ostatnio, zwłaszcza wobec nominacji nowego selekcjonera, temat wrócił. Pojawiły się głosy, że być może ligowcy pod szyldem kadry będą mieć zgrupowanie. Szef PZPN stwierdził jednak, że raczej do tego nie dojdzie.

"Przyznam, że selekcjoner miałby chęć zrobić coś takiego, ale według mnie ciężko będzie zorganizować zgrupowanie dla piłkarzy, którzy potem w ogóle nie decydują o sile tej reprezentacji, być może wcale w niej nie zagrają. Poza tym wydaje mi się, że styczeń to moment na +ładowanie akumulatorów+ i jak najlepsze przygotowanie do różnych rozgrywek. Bo my tak naprawdę jeszcze nie rozpoczniemy obozów przygotowawczych, a już zaczynamy grać w piłkę. A przecież trzeba mieć jakąś +bazę+, strukturę, aby podołać w czasie sezonu. Dlatego na teraz sytuacja jest bardziej na nie. To wynika też z logistycznych problemów. Przede wszystkim - czy jedziemy oficjalnie jako pierwsza reprezentacja? Bo ja nie mogę się zgodzić na to, żeby w pierwszej reprezentacji zagrali piłkarze, którzy później w niej już nie wystąpią. A skoro to nie będzie pierwsza kadra, to nie ma już żadnej wartości marketingowej. Bo telewizja nie kupi takich meczów" - powiedział PAP prezes PZPN.

Jak dodał, nie wiadomo również, czy rywale będą chcieli grać z drużyną, która nie jest pierwszą reprezentacją Polski.

"Kilka lat temu spotkaliśmy się z Rumunią (4:1 - PAP). Kiedy rywale przegrywali wysoko, zrobili dwie dodatkowe zmiany, przekroczyli limit i FIFA nie mogła uznać tego meczu za oficjalny. Wydaje mi się więc, że są obiektywne przeszkody na drodze do organizacji takiego tournee. Nie jest łatwo. Zobaczymy, pomyślimy. Będziemy starać się jak najbardziej pomóc trenerowi Brzęczkowi, natomiast obawiam się, że raczej żadna poważna federacja - oprócz skandynawskich w krajowych składach - nie robi takich zgrupowań. W przypadku krajów skandynawskich jest nieco inaczej, bo tam później startują rozgrywki, mają więcej czasu itd." - przypomniał Boniek.

Wszystko wskazuje więc na to, że ostatnie w najbliższych miesiącach zgrupowanie kadry odbędzie się w połowie listopada, przed towarzyskim meczem z Czechami w Gdańsku i ostatnim w Lidze Narodów z Portugalią w Guimaraes.

Dziennikarze obecni podczas tego zgrupowania będą musieli dostosować się do nowych zasad pracy. Czy to znaczy, że PZPN chce ograniczyć dostęp do piłkarzy?

"To nie tak. Od wielu lat myśleliśmy o zmianie zasad. Inaczej to wyglądało przy Adamie Nawałce, a inaczej zaczęło wyglądać teraz. Jeżeli ktoś myli organizację pracy mediów z ograniczeniem tej pracy, to ja nic nie poradzę" - przyznał Boniek.

Jak zapewnił, piłkarze będą do dyspozycji mediów:

"Podam prosty przykład. Jeżeli zawodnicy przyjadą w poniedziałek i tego dnia odbędzie się konferencja prasowa z trenerem i kapitanem, a we wtorek dziennikarze będą mieć 2-2,5 godziny na rozmowy z piłkarzami, które wcześniej zgłoszą, to wydaje mi się, że wystarczy. Oczywiście zawodnik może odmówić, bo nie ma obowiązku rozmawiać. Doszło do tego, że nasza reprezentacja zrobiła się niesympatyczna dla gości hotelowych. No bo ktoś ustawił się z kamerą przy recepcji, a przychodzi gość hotelowy i się go ucisza... Umówmy się, są jakieś standardy. Gość płaci i chce mieć spokój w hotelu. My nie zamierzamy nic ograniczać. Chcemy to odpowiednio zorganizować. Trochę śmiać mi się chce, ponieważ to szukanie na siłę polemiki" - zakończył prezes PZPN.