Mecz w Lizbonie był dramatyczny. Polacy po pierwszej połowie prowadzili 1:0, ale w drugiej części gry stracili dwa gole. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry przegrywaliśmy 1:2. I gdy wszyscy myśleli, że takim wynikiem zakończy się to spotkanie na strzał zza pola karnego zdecydował się Jacek Krzynówek. "To było fantastyczne uderzenie. Ale trzeba powiedzieć, że przy tym golu błąd popełnił bramkarz rywali. Ricardo nie popisał się też przy pierwszej bramce dla naszego zespołu. To on zawalił oba gole" - ocenia Tomaszewski.

Według słynnego byłego bramkarza naszej reprezentacji nie popisali się też nasi defensorzy. "To co zrobili nasi obrońcy w sytuacjach po których padły bramki dla Portugalczyków nie można nazwać błędem. To były <wielbłądy>" - uważa pan Jan.

Jednak Tomaszewski chwali polskich piłkarzy za wynik w meczu z Portugalią i gratuluje im sukcesu. "Nie graliśmy wielkiego futbolu. Trzeba szczerze przyznać, że to rywale byli lepsi. Ale to nie ma znaczenia. Ten mecz przypominał mi słynne spotkanie na stadionie Wembley w którym grałem. Tam też Anglicy mieli przewagę. Jednak co z tego? Najważniejszy jest wynik, a ten jest korzystny dla nas" - mówi były bramkarz.