Gdzie pan był, jak pana nie było? Ostatnio próżno szukać Jan Tomaszewskiego w mediach...
Trochę wyjeżdżałem, jakiś urlop... Wie pan, normalne życie. Ja się nigdy do gazet nie wpraszałem. Jak ktoś chce znać moje zdanie, to może zawsze zadzwonić i zapytać. A jak nie, to nie!

A może się pan po prostu ludziom przejadł? Może to ciągle krytykowanie innych stało się nudne?
Nie wiem, nie interesuje mnie to. Ja generalnie mam swoje zdanie i się z nim, niestety, zgadzam.

Ale w kilku kwestiach się pan pomylił. Był pan głównym krytykiem Leo Beenhakkera.
Mówiłem, że Beenhakker zawalił dwa pierwsze spotkania – z Finlandią i Serbią – i nikt mi nie powie, że było inaczej. Całe szczęście, że potem zaczął panować nad drużyną i dziś mamy nieprawdopodobną szansę awansu do mistrzostw Europy. Ale to tylko szansa. Przypominam, że jak się gra w kasynie, to niestety, ale pieniądze liczy się dopiero na schodach! Poza tym, nie podoba mi się, jakich napastników powołuje Leo. Zerowych! Żurawski nie gra, Matusiak nie gra, Piszczek też nie. Saganowski i Rasiak to angielska b-klasa, w dodatku występują na przemian. I doszło do tego, że w Portugalii strzelać gole musiał dla nas bramkarz rywali! Ja się pytam, czemu nie sprawdzi się Brożka, czemu nie Wichniarka? Leo rzadko bywa w Polsce, może nie wie, ile goli zdobył Brożek?

Chyba raczej wie. A poza tym, niezależnie od jakości napastników, jesteśmy liderami grupy.
Ale jak Serbia i Portugalia wygrają pozostałe mecze, to nie awansujemy! Chociaż wydaje mi się, że rzeczywiście ten awans już wywalczyliśmy. Tylko jeszcze jedno – czy naprawdę mamy już europejską drużynę? Moim zdaniem nie. Przypominam, że do mistrzostw w Korei czy w Niemczech też awansowaliśmy bez trudu, a potem okazywało się, że zespół mamy beznadziejny.

W kwestii Legii też pan nie trafił. Miała zbierać baty, a wygrywa mecz za meczem.
Przepraszam Jasia Urbana i chylę przed nim czoło! W życiu się nie spodziewałem, że można zrobić coś takiego z drużyną w tak krótkim czasie. Wisła też się fajnie prezentuje. Ale poza tą dwójką reszta naszej ligi to nie przeciętność, tylko słabizna.

Ostatnio zajmował pana proces ze Zbigniewem Bońkiem...
Istnieje podejrzenie o popełnieniu wielu przestępstw przez Zbyszka Bońka! Choćby ostatnia sprawa - licencja dla Widzewa na grę w lidze. Przecież PZPN już stwierdził, że doszło do złamania prawa, bada to też prokuratura. Inna sprawa, że nasz związek podjął idiotyczną decyzję - że jak nowy Widzew spłaci długi starego Widzewa, to może grać dalej. Czyli może pan śmiało obrabować bank. Jak pana złapią, to najwyżej pan odda co zabrał i po sprawie. No tylko pogratulować! Absurdów jest więcej - pan Pietryszyn opowiada, że to nie on kupił awans do ligi, tylko jego poprzednicy. Przykro mi to stwierdzić, ale wychodzi na to, że prezes Zagłębia jeździ kradzionym samochodem.

Wracając do Bońka - o jakich przestępstwach pan mówił?
Licencja Widzewa to jedno. Dalej - działanie na szkodę firmy, czyli PZPN, przy podpisywaniu kontraktów reklamowych. SportFive wziął 29 procent prowizji za prawa
telewizyjne do mistrzostw świata w Niemczech! Kolejne - szantażowanie piłkarzy w Korei, kontrakt z Canal+. Złożyłem do prokuratury doniesienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Bońka. Prokurator Bastecki zaprosił mnie do Warszawy, poinformował, że zakończył śledztwo i przekazał sprawę dalej.

Tyle pan o tym Bońku mówi, że wiele osób przestało pana traktować poważnie.
Jak mówiłem o tym, że reprezentant Polski do lat 19 siedzi w Finlandii oskarżony o gwałt, to też mówili, że Tomaszewski zwariował. Jak ujawniłem, że sfałszowano statut PZPN - że zgłupiałem. Prawda jest taka, że odkryłem więcej nieprawidłowości w polskiej piłce niż ktokolwiek inny! Dziś, gdy zatrzymano już ponad 100 osób, nikt nie zaprzeczy, że - jak mówiłem - PZPN to organizacja przestępcza.

Co z Euro 2012? Zdążymy?
Tak, bo pani Jakubiak to świetna osoba na stanowisko ministra sportu. Uczciwa, zaradna, umiejąca negocjować.

Za pół roku powie pan, że to ministerialna miernota.
Nie, tak mówiłem tylko o jednym człowieku, którego obecność na stanowisku ministra była największą hańbą polskiego sportu.

I naprawdę pan wierzy, że zorganizujemy mistrzostwa Europy?
Jeśli to spieprzymy, to powiesiłbym cały sejm. Posłowie kłócą się o bzdury, a nie pamiętają o jednym - że 9 czerwca 2012 roku co do minuty musi rozpocząć się mecz otwarcia. Oni nie przegłosują przeniesienia go na inny termin! Jak coś zawalimy, to okażemy się największymi frajerami w historii - tymi, którzy nie potrafili zebrać manny, która spadła im z nieba!