"Powołanie nowego związku, który zająłby się także organizacją rozgrywek kobiecych to bardzo dobry pomysł! Ciągle czytam, że ci panowie mają problemy nawet z interpretacją przepisów, które sami ułożyli! Poza tym wierzę że w nowym stowarzyszeniu wreszcie znalazłoby się miejsce dla nas. PZPN traktuje kobiece piłkarstwo jak zło konieczne" - skarży się na łamach "Faktu" atrakcyjna bramkarka AZS Dominika Wylężek.

Kiedy wrocławianki zdobyły mistrzostwo Polski, leśne dziadki z PZPN wręczyły im medale z wizrunkiem... piłkarzy. "Nikt nawet nie pomyślał, że powinnyśmy mieć na nich kobietę grającą w piłkę. W związku pracuje cała masa mądrali, a żaden nie umiał załatwić tak banalnej rzeczy. Po co nam taki związek?" - denerwuje się Dominika.

"W PZPN awanturują się o jakieś głupoty, których nikt nie rozumie. Tymczasem lekceważone latami problemy urosły do takich rozmiarów, że związek już sam sobie nie umie z nimi poradzić. Najlepszym przykładem jest kupowanie meczów. Na dodatek PZPN zreformować się nie potrafi albo nie chce. Zatem dobrze byłoby, żeby nowe stowarzyszenie przejęło władzę nad polskim piłkarstwem!" - zapewnia występująca na lewej obronie zespołu AZS Wrocław, Alicja Pawlak.