"Listek" potrzebuje klakierów na lukratywnych etatach w PZPN, żeby miał na kogo zwalić winę za nieudolne kierowanie związkiem. Tak jak nie wiedział o korupcji w polskim futbolu, tak teraz tłumaczy się, że to nie on ustalał ceny wejściówek na mecz Polska-Kazachstan - pisze gazeta.

Sekretarz generalny PZPN Zdzisław Kręcina mówi: "I tak nie wiem, czy nie dostanę nagany od prezesa. Bo jak się dowie, że najdroższe wejściówki, te po 400 zł, zostały sprzedane w dwie godziny, to będzie miał pretensje, że ustaliłem za niskie ceny".

Jeżeli kibice wypełnią obiekt do ostatniego miejsca, to wpływy z biletów wyniosą około 3 milionów złotych. Koszt organizacji meczu nie przekroczy 200 tys. złotych (nie może więcej, bo Wisła Kraków za organizację hitowego spotkania z Realem Madryt w eliminacjach Ligi Mistrzów zapłaciła tylko 150 tys. złotych). Reszta pieniędzy wyląduje w kasie PZPN.