"Powód jest bardzo prosty" - mówi "Super Expressowi" Shan Ross, dziennikarka gazety "The Scotsman", która ujawniła niecodzienną akcję policji z Glasgow. "Nasi stróże prawa liczą, że pomoże im ogromna popularność, jaką cieszą się wśród rodaków na Wyspach Boruc i Żurawski". Chodzi o to, aby piłkarze wystąpili publicznie i namówili poszkodowanych Polaków do zgłaszania się na policję. Bo przypadków oszustw jest coraz więcej, ale wokół sprawy panuje zmowa milczenia. Poszkodowani boją się zemsty przestępców i siedzą cicho, a to bardzo utrudnia szkockiej policji śledztwo i stąd pomysł.

Polscy oszuści dają ogłoszenia w naszej prasie, wabiąc chętnych do pracy w Glasgow i okolicy. Jeszcze w Polsce pobierają od zainteresowanego 200 funtów za pośrednictwo, informując przy okazji, że w Szkocji, na lotnisku, odbierze go kolejny pośrednik. Ten wyłudza następne 200 funtów (rzekomo na wynajem mieszkania), zabiera nic niepodejrzewającego rodaka do samochodu i wywozi go do lasu pod Glasgow. Tam zostawia na pastwę losu i zaczyna się dramat. Bo oszukany człowiek nie zna z reguły języka, nie ma też już przy sobie żadnej gotówki.

"Większość poszkodowanych albo się boi, albo wstydzi zgłosić popełnienie przestępstwa. Żurawski i Boruc mają pomóc w przełamaniu tych obaw. Dzięki ich wsparciu śledztwo może ostro ruszyć do przodu" - przekonuje Shan Ross.