Meczami reprezentacji Polski w Aleksandrowie Łódzkim emocjonuje się każdy bez względu na wiek i płeć. Gdy do piłki dochodzi Euzebiusz Smolarek, wszyscy mocniej ściskają kciuki. Gdy Ebi strzela bramkę, mieszkańcy miasta mówią z dumą - to nasz chłopak.

Aleksandrów Łódzki, 20-tysięczne miasteczko oddalone kilkanaście kilometrów od Łodzi, od kilku dni żyje tylko jednym wydarzeniem. Mieszkańcy wspominają sobotni mecz piłkarskiej reprezentacji Polski z Belgią. Na ustach wszystkich jest Ebi Smolarek, strzelec dwóch bramek, które zapewniły Polsce udział w przyszłorocznych mistrzostwach Europy.

"Nie jestem kibicem, ale jak gra Ebi, to oglądam każdy mecz. W sobotę aż się popłakałam ze szczęścia" - opowiada Maryla Górecka, emerytka z Aleksandrowa Łódzkiego. "Po transmisji pierwsze, co zrobiłam, to zadzwoniłam do Jadzi" - dodaje kobieta.

Jadzia to Jadwiga Smolarek, babcia Ebiego. Od kilku dni nieustannie gości w swoim domu dziennikarzy, urzędników, sąsiadów. Wszyscy gratulują wnuka, życzą dalszych sukcesów. Z panią Jadwigą rozmawiamy w niewielkim pokoiku. Na ścianach mnóstwo zdjęć Ebiego, na stoliku stos gazet ze zdjęciami wnuka na pierwszych stronach. "W tym domu mieszkał przez pięć lat. Stawał tam, w rogu pokoju, i kopał piłkę do dziadka siedzącego na fotelu" - pokazuje palcem pani Jadwiga i łza kręci jej się w oku. "Teraz gdy tylko ma chwilę, odwiedza mnie. Często dzwoni. Ja zbieram wycinki z gazet na jego temat. Wnuk wkleja je sobie do albumu" - mówi babcia piłkarza.

Na punkcie Ebiego oszalał cały Aleksandrów. Ludzie w sklepikach rozmawiają o boiskowych wyczynach Smolarka. Gdzie wychował się mały Euzebiusz, wiedzą wszyscy. Gdy gra reprezentacja Polski z Ebim w składzie, mieszkańcy z zaciśniętymi kciukami siadają przed telewizorami. Gdy Smolarek strzela bramkę, ludzie pękają z dumy.

"To przecież nasz chłopak. Miły, sympatyczny. Nie daje po sobie poznać, że jest gwiazdą" - mówi pani Krystyna, sprzedawczyni ze sklepu spożywczego. A Ebi w Aleksandrowie sławą przebił już swojego ojca Włodzimierza, byłego piłkarza Widzewa Łódź i reprezentacji Polski.

Kilkunastoletnie dziewczynki na lekcje WF przychodzą w koszulkach z jego nazwiskiem, regularnie odwiedzają stronę internetową piłkarza. "W domu mam wspólne zdjęcie z Ebim. Dał mi nawet autograf, gdy w czerwcu był gościem naszej szkoły" - mówi nieśmiało Karolina Nowak z pierwszej klasy miejscowego gimnazjum.

"Nie można było wtedy przejść przez dziedziniec, tak dzieciaki obstąpiły piłkarza. A on był cierpliwy, uśmiechnięty. Z każdym robił sobie zdjęcia" - wspomina jedna z nauczycielek. Szymon Jabłoński, uczeń pierwszej klasy gimnazjum, na ścianie w pokoju powiesił sobie plakat Euzebiusza Smolarka.

Chłopak od pięciu lat gra w piłkę nożną i marzy o karierze takiej jak Ebi. "To mój idol. Kiedyś nawet zagrałem z nim w piłkę, gdy odwiedził babcię parę lat temu. Jest naprawdę dobry" - przekonuje Szymon. Krzysztof Roźniakowski z zarządu klubu piłkarskiego Sokół Aleksandrów dostrzega już falę popularności Ebiego. "Na zajęciach mamy zwykle po kilku Smolarków. Każdy chce grać w reprezentacyjnej koszulce z nazwiskiem Ebiego" - śmieje się Roźniakowski. "Stawiamy go i pana Włodzimierza za wzór wszystkim chłopcom. Obaj dowodzą tego, że pochodząc nawet z małej miejscowości, można zrobić karierę. Trzeba tylko ciężko pracować" - dodaje.

Również władze miasta są dumne z naszego reprezentacyjnego piłkarza. Być może Smolarek wkrótce zostanie honorowym obywatelem Aleksandrowa Łódzkiego. Chcą tego sami mieszkańcy. "Wystąpimy do władz miasta z oficjalną propozycją" - zapowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM Krzysztof Roźniakowski.

Krystyna Buda-Sowa, rzecznik prasowy burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego, nie widzi żadnych przeszkód. "Sami postanowiliśmy uhonorować Euzebiusza. Zrobimy to jeszcze przed przyszłorocznymi mistrzostwami Europy. Czy będzie to honorowe obywatelstwo miasta? Poważnie się nad tym zastanowimy" - mówi Krystyna Buda-Sowa.

Od zeszłego roku honorowym obywatelstwem Aleksandrowa może poszczycić się pani Jadwiga, babcia Euzebiusza Smolarka.