Polak kapelanem Euro 2008
Polscy piłkarze podczas najbliższych mistrzostw Europy znajdą się pod naprawdę specjalistyczną opieką. Udało nam się dowiedzieć, że jeśli Euzebiusz Smolarek czy Maciej Żurawski poczują taką potrzebę, będą mogli wyciszyć się w towarzystwie księdza, a nawet przejść specjalny trening duchowy - pisze DZIENNIK.
- Piłkarze Beenhakkera pobiją się o koszulkę
- Roger w reprezentacji Polski!
- Tak Żurawski strzela gole w Grecji
- Czy stracę formę na urlopie?
- PZPN Niemcom mówi "nein"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Potrafię z nieśmiałego piłkarza, któremu na myśl o grze przeciwko Michaelowi Ballackowi zaczynają trząść się nogi, zrobić pewnego siebie gwiazdora. Jestem w kontakcie z PZPN. Odwiedzę polską ekipę podczas turnieju. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to pomogę i piłkarzom, i trenerom" - powiedział Christoph (właść. Krzysztof) Pelczar, oficjalny kapelan Euro 2008. "A jeśli nikt nie będzie chciał mojej pomocy, to proszę się nie martwić - i tak wyjdziemy z grupy. Na początku maja jadę razem z selekcjonerem Austriaków Josefem Hickersbergerem na audiencję do papieża. Poproszę Benedykta XVI, aby wstawił się u kogo trzeba za naszymi piłkarzami."
Pelczar w 1997 r. wyjechał z Krakowa, aby studiować w Wiedniu. W październiku zeszłego roku, dzięki bardzo dobrej współpracy z Austriackim Związkiem Piłki Nożnej, otrzymał nominację na kapelana Euro 2008. W Austrii jest znanym i szanowanym duchownym. Prowadzi wykłady dla sędziów. Pracuje między innymi w Rapidzie Wiedeń, który jako jeden z niewielu klubów piłkarskich na świecie organizuje dla swoich piłkarzy tzw. treningi duchowe.
"To absolutne nowum, technika, która ma niewiele wspólnego z religią" - opowiada Pelczar. "Jak wygląda taki trening? Rozmawiam z piłkarzem jak psycholog, skłaniam go do dyskusji. Pracuję głównie ze słabszymi psychicznie, którzy nie są przekonani co do swoich umiejętności i po kilku kiepskich meczach stracili do siebie zaufanie. Po zajęciach ze mną są zupełnie innymi, lepszymi piłkarzami. Między innnymi dzięki temu zdobyliśmy niedawno mistrzostwo Austrii" - chwali się się Pelczar.
Pelczar twierdzi, że jego metody są podobne do tych, jakie stosuje Leo Beenhakker. Różnica polega jednak na tym, że Leo wmawia piłkarzom, że są dobrzy, a oni potulnie tego słuchają. Pelczar natomiast potrafi sprawić, że zawodnicy sami, bez żadnych sugestii, dochodzą do takiego wniosku. Ta druga metoda ma być skuteczniejsza. "Przeanalizowałem wiele wypowiedzi Beenhakkera. Jednoznacznie z nich wynika, że Leo zafascynowany jest tak zwaną psychologią duchowości, która wywodzi się z Holandii. On jednak w praktyce stosuje trening mentalny. Ja idę o krok dalej" - tłumaczy Pelczar.
PZPN jest bardzo zainteresowany współpracą z duchownym. Szczegółów jeszcze nie uzgodniono, ale sprawa jest w toku. Obie strony korespondują ze sobą od kilku miesięcy. "To bardzo ciekawy pomysł. Jeśli chłopcy poczują taką potrzebę, to nikt im nie zabroni kontaktu z księdzem Pelczarem. Zdajemy sobie sprawę, że to świetny specjalista, a nie jakiś hochsztapler. Na pewno zjawi się w obozie polskiej reprezentacji" - powiedział nam Zbigniew Koźmiński, rzecznik PZPN.
Beenhakker też nie mówi nie. "Trener jest otwarty. Gdy drużyna i sztab poczują, że potrzebują dodatkowej pomocy, skorzystamy z usług tego duchownego" - twierdzi Marta Alf, rzeczniczka reprezentacji.
Pelczar został kapelanem Euro 2008 jeszcze przed losowaniem grup. Po losowaniu, gdy okazało się, że Austria będzie grać między innymi z Polską, austriackie media skrytykowały go, prosząc jednocześnie, aby nie udzielał podopiecznym Beenhakkera żadnej pomocy. "Co im odpowiedziałem? Że we mnie mieszkają dwie dusze, polska i austriacka, dlatego żadnych złych mocy na nich nie ześlę" - śmieje się Pelczar. Doszli więc do wniosku, że Polacy nie stanowią dla nich wielkiego zagrożenia. O jego pomoc poprosiły już reprezentacje Włoch i Holandii. Kapelan zostanie także zaproszony do obozu Chorwatów. "Przykro mi, ale nie mogłem odmówić. Zgodnie z umową z organizatorami turnieju nie mogę służyć tylko Polakom. Pod nikim dołków nie będę kopać, ale obiecuję, że nie przekażę Chorwatom całej swojej wiedzy" - zarzeka się duchowny.
Pelczar w trakcie mistrzostw Europy będzie pomagać także fanom, którzy przyjadą do Wiednia czy Klagenfurtu. W austriackich miastach-organizatorach między innnymi z jego inicjatywy obok
"stref kibica" znajdą się "strefy pokoju", gdzie każdy będzie mógł się wyciszyć. W polskich kościołach zorganizowane zostaną darmowe noclegi. Na ulicach
miast powstaną także tzw. ściany płaczu, na których wszyscy sfrustrowani kibice wyrażą swoją złość. Ściany potem w widowiskowy sposób zostaną spalone. "o taka zdrowa agresja.
Być może pozbędziemy się w ten sposób kilku potencjalnych chuliganów" - uważa Pelczar. Nie obawia się polskich kibiców, którymi Austriacy lubią straszyć. Bardziej boi się tego,
że nasi piłkarze zlekceważą boską pomoc. "Drużyna Beenhakkera jest pod specjalną opieką nieba. Przekonałem się o tym, gdy awansowaliśmy na mistrzostwa Europy" - uśmiecha
się. "Ale co będzie, jeśli w finale zagramy z bardzo religijnymi Włochami?











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!