Zobacz tajny plan na wygraną z Niemcami
Leo Beenhakker, selekcjoner reprezentacji Polski, chce w meczu na Euro zaskoczyć Niemców. Spodziewają się po Polakach taktyki defensywnej, więc Leo postawi na ofensywę od pierwszej minuty meczu. Beenhakker dobrze pamięta, jak skończyło się bronienie bezbramkowego remisu w spotkaniu z Niemcami na ostatnich mistrzostwach świata i nie ma zamiaru powtórzyć błędów Pawła Janasa.
- Kapitan Polaków: Cel na Euro? Wygrać turniej
- Austriacy szpiegowali nas w Chorzowie
- "Beenhakker oszukuje społeczeństwo"
- Dudka, jak Boruc, jedzie na Euro po złoto
- Reprezentanci grali dziś na playstation
- Kadra trenowała w okrojonym składzie
- Austriacy już kontrolują na granicach
- Niemcy chcą nas szybko wykończyć
- Piłkarze Beenhakkera grają bez dopalaczy
- Kadra Beenhakkera wylądowała w Austrii
- Sprawdź, jak dojechać na mecz Polaków
- Piłkarze już wiedzą, kto zagra z Niemcami
- Smolarek: Niemcy są drętwi
- Podolski mówi, że pokona Boruca
- W Bad Waltersdorf jak w sanatorium
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To była najbardziej skrywana tajemnica podczas zgrupowania w niemieckim Donaueschingen. Na zamkniętych treningach, które były szczelnie zasłonięte dla postronnych obserwatorów, jednym z wariantów taktycznych, które wykuwał z naszymi reprezentantami Beenhakker, było ustawienie z dwoma napastnikami. Leo liczy, że takie rozwiązanie mogłoby być dużym zaskoczeniem dla naszych przeciwników, którzy będą przekonani, że Polacy zagrają ustawieniem z jednym napastnikiem.
"Postawienie na atak w meczu z Niemcami to wcale nie musi być szaleństwo. Powiem więcej. Jeżeli chce się przejść do historii, to na takiej imprezie jak finały mistrzostw Europy, nie można się tylko bronić. Beenhakker jest na tyle doświadczonym szkoleniowcem, że na pewno ma przygotowane wiele wariantów taktycznych. Dlatego wcale nie będę zaskoczony, jeśli okaże się, że w meczu z Niemcami zagramy dwójką napastników z przodu" - mówi "Faktowi" były selekcjoner reprezentacji Polski Andrzej Strejlau.
Sztab szkoleniowy reprezentacji Polski szczegółowo przeanalizował grę reprezentacji Niemiec i z obserwacji wynikło, że zdecydowanie ich najsłabszą formacją jest defensywa. W tym może tkwić szansa Polaków, którzy frontalnym atakiem mogliby zaskoczyć Niemców. "Oczywiście, że z tym wiąże się spore ryzyko. Ale coś takiego może się opłacić. W 1992 roku zaatakowaliśmy od pierwszej minuty w meczu z Holandią w Rotterdamie. Zanim gospodarze się zorientowali o co chodzi, prowadziliśmy już 2:0" - przekonuje Strejlau.
Jeśli Leo ostatecznie zdecyduje się na taki scenariusz w meczu z Niemcami i od początku zagra dwoma napastnikami z przodu, to będą nimi Maciej Żurawski i Ebi Smolarek. Niemcy są pewni, że Polacy, podobnie jak na mundialu przed dwoma laty, będą w meczu z nimi murować bramkę. Tyle tylko, że tym razem mogą się przeliczyć!
Nawet jeśli ostatecznie Beenhakker nie zdecyduje się w ten sposób zagrać od pierwszej minuty, to na pewno tak właśnie zagramy, jeśli nasza reprezentacja będzie musiała gonić wynik."Obowiązkiem Beenhakkera było przygotowanie różnych wariantów gry. Na wypadek, jak będziemy prowadzili, ale też wtedy, kiedy trzeba będzie odrabiać straty. Holender doskonale zdaje sobie z tego sprawę i na pewno ma już wszystko przećwiczone. To normalne, że takie rzeczy ukrywa się w meczach towarzyskich przed wielką imprezą piłkarską i pokazuje dopiero w meczach o punkty" - twierdzi Strejlau.




















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!