UEFA chce, by w PZPN rządził Listkiewicz

Prezes Listkiewicz nie odejdzie, bo UEFA chce, by dalej rządził PZPN? Listkiewicz? Fot. Michal Rozbicki / Inne
We wrześniu wszystko miało się zmienić. Michał Listkiewicz obiecał, że zrezygnuje wtedy z pełnienia funkcji prezesa PZPN. Teraz widać, że był to tylko tani chwyt. "Zostałem namaszczony przez Michela Platiniego, by rządzić związkiem do Euro 2012" - mówi zadowolony "Listek". "Wcześniej mówiłem, że odejdę, ale teraz mam rozterki" - dodaje prezes.
- Minister sportu wierzy, że Listkiewicz odejdzie
- Ukraińcy chcą, by UEFA zabrała im Euro?
- Leśne dziadki z PZPN trzymają się mocno
- Oto nowy pomocnik Beenhakkera
- Lato: Nie boję się Listkiewicza
- Listkiewicz prezesem. Wyborów nie będzie
- Listek, spadaj na plażę!
- "Musimy pomóc Ukrainie"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
14 września miał się odbyć nadzwyczajny zjazd wyborczy - podczas niego wybrany miał zostać nowy prezes PZPN. Wszystko wskazuje na to, że zjazd wyborczy zostanie jednak przekształcony w zwykły zjazd statutowy. A wybory będą przeprowadzone w grudniu. Czy wystartuje w nich Michał Listkiewicz, który niejednokrotnie deklarował odejście?
Niewykluczone. Jak mówi prezes, został on namaszczony przez prezydenta UEFA do tego, by rządzić polską piłką do Euro 2012. "Podczas wizyty Platiniego wielu delegatów UEFA powiedział mi, że powinienem jesienią kandydować na prezesa. Wcześniej mówiłem, że nie, ale teraz mam rozterki. Dlaczego więc nie mógłbym pozostać?" - mówi Listkiewicz na łamach dziennika "Polska".
Skąd nagła zmiana zdania? "Znacznie ważniejsi ludzie ode mnie składali deklaracje, których nie dotrzymywali. Uwierzcie mi, że gdyby nie rozmowa z działaczami UEFA, w ogóle nie zaprzątałbym sobie tym głowy. Zresztą wcale nie muszę być prezesem, wystarczy, żebym został głównodowodzącym w sprawie Euro 2012. Robię to od pięciu lat i najlepiej się do tego nadaję. Powiem nieskromnie, że na tym polu biję innych kandydatów o kilka długości" - tłumaczy w "Gazecie Wyborczej" Listkiewicz.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!