Listkiewicz pierze brudy
I znów prezes PZPN się popisał! Po meczu reprezentacji we Lwowie doszło do skandalu, a Michał Listkiewicz - zamiast ostro rozprawić się z piłkarzami balangowiczami - próbował ściemniać. "Listek" potrafi chyba tylko... prać brudy na swojej działce, bo z bałaganem w naszej piłce nie radzi sobie kompletnie! - oburza się "Fakt".
- Beenhakker: Wkurzył mnie rzecznik PZPN
- Na Ukrainie pili nie tylko piłkarze
- Sędziowie muszą podpisać milionowe weksle
- "Nie potępiam tych, którzy pili we Lwowie"
- PZPN znów się skompromitował
- Drzewiecki założył się o los Listkiewicza
- Boniek: Chcę być prezesem PZPN
- Majewski: Wypiłem jedno piwo
- Listkiewicz: Decyzja należy do Beenhakkera
- Leo wyrzucił Boruca, Dudkę i Majewskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trzej kadrowicze podpadli selekcjonerowi Leo Beenhakkerowi, bo złamali jego zakaz wychodzenia z hotelu i urządzili sobie zakrapianą zabawę. Prezes Listkiewicz wiedział o tym, znał decyzje trenera o zawieszeniu Artura Boruca, Dariusza Dudki i Radosława Majewskiego, ale w czwartek myślami chyba wciąż był na działce przy praniu, bo próbował... mydlić oczy dziennikarzom i kibicom piłkarskim w naszym kraju. Tak jakby liczył na to, że prawda nie wyjdzie na jaw, a kolejny skandal da się zamieść pod dywan.
Nawet trzy godziny po przylocie reprezentacji Polski do kraju, kiedy cały kraj obiegła informacja (podana przez rzecznika PZPN) o głupim zachowaniu trzech kadrowiczów, "Listek" rżnął głupa przed kamerami telewizyjnymi - pisze "Fakt".
"Nie mam informacji o libacji piłkarzy, dlatego nie może być mowy o ich wykluczeniu. Przepraszam za nieporozumienie" - kręcił prezes PZPN, chociaż doskonale wiedział, co wydarzyło się we Lwowie w nocy ze środy na czwartek.
Jednak jeszcze tego samego dnia selekcjoner reprezentacji Polski wydał oświadczenie, które kompletnie zaprzeczało tłumaczeniom Listkiewicza. Oficjalnie potwierdzono, że zawodnicy zostali ukarani.
Na bajeczki szefa futbolowej centrali i tym razem nikt nie dał się nabrać. Dla prezesa byłoby chyba lepiej, gdyby wrócił na swoją działkę na Mazurach i tam, z dala od polskiego futbolu, spokojnie prał brudne ubrania i rozwieszał je na sznurku. To wychodzi mu lepiej niż walka z brudami w kadrze i w PZPN.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!