Piłkarz Lecha wypłakał się trenerowi w rękaw
Po zwycięstwie nad Austrią piłkarz Lecha Manuel Arboleda długo płakał ze wzruszenia w rękaw trenera Franciszka Smudy. "Uwielbiam tego chłopaka, bo on jest niesamowicie uczuciowy. Nienawidzi przegrywać, a i po zwycięstwie uronił łzę. Krzyczał do mnie: papa, papa. Jak tu takiego nie lubić?" - pyta "Franz".
- Zobacz, jak Lech wywalczył awans
- Oddając piłkę "za darmo", omal nie strzelił gola
- Zobacz, z kim Lech zagra w Pucharze UEFA
- Arboleda chce grać dla Polski
- Arboleda: Mam białego ojca
- Wisła i Lech zamienią się trenerami
- Arboleda chce być jak Roger
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podczas gdy Arboleda płakał, pozostali lechici świętowali awans, wyśpiewując różne piosenki. "Najlepiej wychodziło to, co podczas meczu kibicom - czyli melodia Austria, Austria,
Auf wiedersehen" - opowiada trener Smuda.
W trakcie meczu doszło do spięcia Smudy z drugim trenerem Austrii. "Podbiegł do mnie w dogrywce i zaczął coś wygrażać. Usłyszeliśmy oczywiście, że jesteśmy . Oczywiście
rozumiałem go, bo znam niemiecki. Powiedziałem jednak sobie, żeby nie dać mu się sprowokować. Wyczekałem, bo wierzyłem do końca w nasz awans. I mogłem odpłacić się mu po końcowym
gwizdku. Nasłuchał się wtedy..." - przyznaje "Franz".










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!