Tak się ucieszył z bramki, że... umarł
77-letni kibic Liverpoolu FC tak cieszył się z bramki Stevena Gerrarda w meczu Ligi Mistrzów z Olympique Marsylia, że nabawił się urazu głowy i zmarł - informuje angielska bulwarówka "Daily Mirror".
- Bitwa o Anglię dla Liverpoolu
- Futbolowy krach na Wyspach
- Władze Liverpoolu traktują trenera jak śmiecia
- Hiszpania w żałobie. Zmarł młody piłkarz
- Liverpool daje pięć milionów za Błaszczykowskiego
- Zobacz wszystkie środowe gole Ligi Mistrzów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Liverpool z marsylczykami grał w pierwszej kolejce, ale dopiero teraz gazeta dotarła do przyczyn śmierci Jamesa Carvera. Staruszek tak cieszył się z wyrównującej bramki Stevena Gerrarda, że spadł z krzesła. Został natychmiastowo odwieziony do szpitala, gdzie zmarł cztery dni później na skutek drugiego upadku.
Patolog dr Terry Marshall stwierdził jednak, że kluczowy dla śmierci był uraz z 16 września. "The Reds" mecz z Olympique ostatecznie wygrali 2:1. Drugą bramkę z rzutu karnego zdobył Gerrad.
"Oglądałam telewizję na górze, kiedy to się stało. Jim już kilka razy spadał z krzesła, ale myślałam, że podskoczył z radości gdy Liverpool strzelił gola. Miał już wyjść do domu ze szpitala, ale upadł po raz drugi" - mówi wdowa po kibicu.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!